Wiatr targał moje włosy, a tętent kopyt mojego siwka docierał do mnie co chwila. Czułam, że dopiero teraz poczułam się wolna. Leśna droga ciągnęła się nieskończenie, a śpiew ptaków towarzyszył mi cały czas. W pewnym momencie koń zaczął się denerwować. Skróciłam go troszkę i zaczęłam się rozglądać. Czułam obecność kogoś, lub czegoś jeszcze przy mnie. Nagle rozległ się trzask gałęzi i mały sokół wyleciał. Był przepiękny. Jego skrzydła lśniły od słońca a dziób był ostry i zakrzywiony. Leciał tuż obok mnie, co chwila popiskując. Puściłam wodze jedną ręką i wyciągnęłam ją w stronę sokoła. Na początku przestraszył się i odleciał, lecz po chwili wrócił i chętnie usiadł ma mojej ręce. Przy nóżce miał coś doczepione. Zatrzymałam konia i spojrzałam co to jest.
Pani Wilków zobacz opis świata »


