Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 73: Wiedział , że Cloud sobie poradzi...

« poprzedni dopis
 

matthaeus 82

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 68,


***



Wiedział, że Cloud sobie poradzi, jednak coś niepokoiło jego, spokojny dotąd, kwadrat zmysłów. Coś czego się nie spodziewał. Coś co dawno nieistniało, lecz powróciło, by swą potęgą oddzielać ciało od kości i krwią znaczyć pełną pożądliwości ścieżkę potępionych. Nie miał ochoty po raz kolejny opuszczać ciepłego łóżka w niebiańskim Pałacu Dowódców. Lubił ciszę swojego przestronnego apartamentu, źródełko czystej Wody Życia na środku pomieszczenia i bogatą w jadło kuchnię. Lubował się w obserwowaniu zachodów słońca, które z tej perspektywy były niezwykle piękne. A najbardziej kochał moment, w którym mógł pozbyć się uwierających w łopatki skrzydeł i delikatnie zanurzyć w sen.

Wstał jednak z posłania i nawilżył twarz w rzeźbionej misie pełnej życiodajnego płynu. Powoli wytarł ją aksamitem ręcznika i począł odziewać się w pierzaste atrybuty anielskości. Znów czeka go Upadek. Tej części nielubił najbardziej. Najistotniejszy był odpowiedni skok i dobre wybicie, by spaść dokładnie w z góry wyznaczone miejsce. Był jeszcze jeden niewielki problem. Należało uważać by nie pomylić czasu, bo przestrzeń dużo łatwiej przemierzyć.

Gdy był już gotowy do drogi, przypiął pochwę miecza do metalicznie lśniącego pasa i wyszedł na balkon, gdzie znajdował się jego punkt startowy. Niedługo ludzie zaczną to nazywać skocznią, on wolał tradycjną nazwę – Omnnitessent. Podszedł do krawędzi balkonu i stanął na niewielkim runicznym znaku zdobiącym powierzchnię marmuru. Stopy mocno przywarły do śliskiego podłoża, po czym energicznie odbiły się od tegoż, wyzwalając w ciele Posłańca niezwykłą moc. Dzięki niej anioł mógł spaść prosto na polanę, gdzie odpoczywający po nieziemskim wyczerpaniu podopieczny, nieświadomie wabił uśpioną dotychczas pradawną siłę.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Wpis ten nie wnosi wiele do akcji, jednak chcialem ukazac miejsce, w ktorym przebywal anioł podczas swej nieobecnosci, oraz pozwolic mu na dotarcie do kompanii. W nastepnym wpisie, jeszcze utajemnicze Matthaeusa i jego tajemniczą ukochaną. Ale nie uprzedzam faktów;D Mam nadzieje ze mimo to wpis wypadl dobrze. Dawno nie pisalem, wiec musze znow dojsc do wprawy;D Prosze o komenty, ja je kocham poprostu;P

Z poważaniem

Matthaeus

Ciekawy sposób na powrót, pójście na tak zwany żywioł :P

Coś[,] czego się nie spodziewał. Coś[,] co dawno nie[ ]istniało



nie[,]lubił



Należało uważać[,] by



runicznym znaku[,] zdobiącym



nieświadomie wabił[,] uśpioną dotychczas[,] pradawną siłę





Piękny dopis < zapowietrza się ponownie i znów z wrażenia >. Dobrze, że wróciłeś...

P.S. Czy Matthaeus nie lubi swoich skrzydeł? :( A one takie mięciutkie...



(Plusy dodam innym razem - czytaj - jesteś trzeci lub czwarty w kolejce po nie :D)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.