Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 107: Wiedziała , co zrobi , gdy tylko otworzy oczy...

« poprzedni dopis
 
***

Wiedziała, co zrobi, gdy tylko otworzy oczy. Dlatego nie chciała ich otwierać, nie chciała wstawać. Chciała jeszcze chwile poleżeć w tych ramionach. Zauważył, że nie śpi. Dotknął jej ręki dłonią.

- Otwórz oczy, musimy porozmawiać.

Nie miała ochoty rozmawiać, nie miała ochoty otwierać oczu. Zaczęła się wyswobadza z jego ramion, a on ja puścił. Wstała i ubrała się, wiedząc, że na nią patrzy.

- Co się dzieje? – Leżał nadal nagi, pewny siebie.

- Jesteś wolny, jedz gdzie chcesz. Dziś w nocy dałam ci wystarczająco dużo siły. Jeżeli nie chcesz jechać to poczekaj tu na mnie. Poczekaj.

Milczał, zastanawiał się. Czuła jego wzrok na sobie, gdy odchodziła. A ona musiała odejść, musiała wezwać kogoś, kto pomoże jej zniszczyć Bramy. Nawet wtedy, gdy wszyscy inni zawiodą, a obawiała się, że Goniec i Elf będą zbyt słabi, by to zrobić. Nerian mógłby zabić bez wahania, czuła to, ale nie chciała go do tego zmuszać. Już nie. Czas przywołać tego, który będzie posłuszny, który nie zna litości, tego, który zawsze bierze to, co chce. Kiedyś dawno temu widziała go, wszedł do lasu jej siostry. Uciekał, gdyby go dopadli, zginąłby. A on nie chciał umierać, jego życie pulsowało tak mocno, że Ader wyczuła je, że wyszła mu na spotkanie. Jej oczy zatrzymały go, wiedział, jaki ma wybór, wtedy jeszcze wiedziano. Potem dopiero zaczęto zapominać, kim były. Kelia zaśmiała się do siebie, przecież i ona zapomniała, ale ostatnia przemiana, morderstwo, wyzwoliła w niej tyle wspomnień i wiedzy. Ader dała mu wybór. Wybrał życie. Ale Ader zginęła, a on nie mógł stać się sobą. Czas dla niego jednak zwolnił. Drzewa inaczej widzą czas. Kelia podeszła i przytuliła się do drzewa. Czuła jego siłę, jego gniew, lęk, pragnienia. Zaczęła nucić, opowiadać o wolności i o cenie, której za nią zażąda. Gdy mówiła o krwi niewinnych, czuła jego podniecenie, obrzydziło ją. Prawie się wycofała, ale nie miała wyjścia. Spłaci cenę. Wolność za śmierć. Zaczęła śpiewać. Czuła dotyk kory na skórze, zapach liści, zapach drewna, czuła moc, która przepływała przez jej ciało, pieściło ją. Cofała proces, który zapoczątkowała inna istota jej rodzaju. To było porównywalne do poprzedniej nocy, fizyczne, psychiczne. Wzdrygała się, gdy dotykała jego myśli. Czuła nacisk skóry na ciele, czuła dotyk jego ubrania, czuła siłę, którą miał w sobie, upadła. Podszedł do niej i obrócił ją na plecy nogą.

- Rusz się, chcę zapolować. Chcę krwi.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Jest mordercą, bezlitosnym, dobrym w tym co robi, niegdyś służył różnym ludziom za odpowiednią zapłatę. Wytrzymały, silny, walczy najczęściej mieczem, jego własny jest prosty, nie ma zdobionej rękojeści, żadnych ozdób, lekko zakrzywiony na końcu. Bezszelestnie porusza się w lesie. W sumie jego charakterystyka może się zamknąć w słowach: psychopatyczny morderca. Doskonały. Opis wyglądu w trakcie. Ma tylko jedna cechę ponadnaturalną: odporność na każdy rodzaj magii, chyba, że chce jej się poddać.

Poznajcie Mariusa, przyjaciele…

*chwil[ę]

*wyswobadza[ć]

*a on j[ą]

*jed[ź]


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.