Wiedziała, że sukces wyprawy zależy od niego. Dał jej to wyraźnie do zrozumienia, gdy rozpoczął pościg za porywaczami. Teraz jednak nie potrafiła się zdobyć na jakikolwiek gest pokoju. Wstała i odeszła od ogniska.
- Nie odchodź za daleko – ostrzegł ją Marcus. – Nie wiadomo, kto jeszcze kryje się w tej dziczy.
Ornora nie odpowiedziała. Jej postać znikła w ciemnościach.
Galahar poszedł za nią.
- Odejdź – powiedział gniewnie.
Wojownik złapał ją mocno za ramiona. Dziewczyna syknęła z bólu. Jej ciało było posiniaczone i poranione. Dzielnie walczyła z Rzymianami, ale i tak nie miała szans.
- Posłuchaj mnie uważnie. Odnajdę dla ciebie ten cholerny kryształ i zadbam o twoje bezpieczeństwo, ale w zamian oczekuję z twojej strony całkowitej szczerości. Czy jesteś w stanie mi to zaoferować? – mówiąc to uwolnił ją ze swojego uścisku.
- Nie mam chyba innego wyjścia. Zostaw mnie teraz samą. Proszę.
Galahar spojrzał na jej twarz. W świetle księżyca dostrzegł na policzkach dwie strużki łez. Odwrócił się i odszedł w kierunku ogniska.
- Dziękuję – powiedziała ledwo dosłyszalnym szeptem. Jednak on usłyszał.
Siedzieli teraz wszyscy przy dogasającym ognisku i zabawiali się opowieściami o swoich przygodach. Minęło dość dużo czasu, zanim Ornora do nich wróciła.
- Teraz usłyszycie coś o mojej przygodzie – powiedziała siadając naprzeciw Galahara. Te słowa byłyt skierowane przede wszystkim do niego.
- Nie odchodź za daleko – ostrzegł ją Marcus. – Nie wiadomo, kto jeszcze kryje się w tej dziczy.
Ornora nie odpowiedziała. Jej postać znikła w ciemnościach.
Galahar poszedł za nią.
- Odejdź – powiedział gniewnie.
Wojownik złapał ją mocno za ramiona. Dziewczyna syknęła z bólu. Jej ciało było posiniaczone i poranione. Dzielnie walczyła z Rzymianami, ale i tak nie miała szans.
- Posłuchaj mnie uważnie. Odnajdę dla ciebie ten cholerny kryształ i zadbam o twoje bezpieczeństwo, ale w zamian oczekuję z twojej strony całkowitej szczerości. Czy jesteś w stanie mi to zaoferować? – mówiąc to uwolnił ją ze swojego uścisku.
- Nie mam chyba innego wyjścia. Zostaw mnie teraz samą. Proszę.
Galahar spojrzał na jej twarz. W świetle księżyca dostrzegł na policzkach dwie strużki łez. Odwrócił się i odszedł w kierunku ogniska.
- Dziękuję – powiedziała ledwo dosłyszalnym szeptem. Jednak on usłyszał.
Siedzieli teraz wszyscy przy dogasającym ognisku i zabawiali się opowieściami o swoich przygodach. Minęło dość dużo czasu, zanim Ornora do nich wróciła.
- Teraz usłyszycie coś o mojej przygodzie – powiedziała siadając naprzeciw Galahara. Te słowa byłyt skierowane przede wszystkim do niego.


