Wiedziała, że wysyłanie Ukrytego stanowi dla nich duże zagrożenie, ale nie mogła się sprzeciwić. Rada by jej nie poparła, ale może ich chociaż chronić przed nim. Nie wiedziała jeszcze jak, ale wiedziała, że stanowi on dla nich wielkie zagrożenie. Ukryty był nieprzewidywalny i szybko wpadał w niecierpliwienie, która przeradzała się w złość. Ostani przez nich wysłany zabił osobe która miał ochraniać, a do tego, jak wspomniała Freya, połowe wioski, zanim udało się go powstrzymać.
Domyślała się, że najwyższa członkini wysyłając Ukrytego da mu rozkaz, by przy pierwszych objawach zagrożenia ze strony Wybranych, zabił ich. Na to nie mogła pozwolić. Czuła, że w Hex drzemie ogromna moc, ale nie wiedziała dlaczego się nie objawiła dla niej samej. Rada uważa, że to tylko kwestia czasu, ale jej wydawało się że to co innego, i że Fren ma coś z tym wspólnego.
Tak zagłębiła się w swoich rozmyślaniach, że prawie co wpadła na tą dwójkę. Sevilla przykucnęła, i schowała się a krzakiem, by obserwować tą dwóję. Oni uzupełniali się nawzajem. Hex była słuchem Frena, a on jej oczami. Nagle poczuła, że nie tylko ona ich obserwuje. Ukryty. Rada naprawdę się bała, skoro wysłała go tak szybko. Teraz już nie miała szansy, by ich ostrzec. Odeszła trochę i wyszła na głowną drogę. Gdy do nich doszła, powiedziała:
- Chodźcie. Wskaże wam prawidłową drogę.
Domyślała się, że najwyższa członkini wysyłając Ukrytego da mu rozkaz, by przy pierwszych objawach zagrożenia ze strony Wybranych, zabił ich. Na to nie mogła pozwolić. Czuła, że w Hex drzemie ogromna moc, ale nie wiedziała dlaczego się nie objawiła dla niej samej. Rada uważa, że to tylko kwestia czasu, ale jej wydawało się że to co innego, i że Fren ma coś z tym wspólnego.
Tak zagłębiła się w swoich rozmyślaniach, że prawie co wpadła na tą dwójkę. Sevilla przykucnęła, i schowała się a krzakiem, by obserwować tą dwóję. Oni uzupełniali się nawzajem. Hex była słuchem Frena, a on jej oczami. Nagle poczuła, że nie tylko ona ich obserwuje. Ukryty. Rada naprawdę się bała, skoro wysłała go tak szybko. Teraz już nie miała szansy, by ich ostrzec. Odeszła trochę i wyszła na głowną drogę. Gdy do nich doszła, powiedziała:
- Chodźcie. Wskaże wam prawidłową drogę.


