Jacy jesteśmy... czyli kilka słów o sobie.  zobacz opis świata »

Dopis 4:Wiem , że dorosłam . Nie mówię już o sobie...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


Wiem, że dorosłam. Nie mówię już o sobie, że jestem zwariowaną, szaloną i z gigantycznym poczuciem humoru nastolatką. Nie uważam już, że jestem inna niż wszyscy. Tak naprawdę to każdy z nas jest wyjątkowy, a gdy wszyscy są wyjątkowi to wyjątkowy jest nikt.

Jestem normalna. Daję korepetycje z angielskiego, co mnie bardzo cieszy, nie tylko z powodów finansowych, ale też, dlatego, że mogę uczyć. A cóż jest lepszego od tego, że dziewczynka potrafi poprawnie powiedzieć: „ Zielony słoń siedzi w białym przedpokoju?”. Jest śmiech, bo przez śmiech się najlepiej uczy. Tak uważam.

Kasę lubię mieć. Bo zawsze zachce się żelek, albo jabłek. Też pewnie lubicie takie jabłko twarde, w zielonej, sztucznie wyhodowanej skórce. Takie twarde, że aż sok tryska. Mniam. No i mogę wydawać kasę na płyty i książki.

Chciałabym mieć wszystkie książki Stevena Kinga, bo uwielbiam go. Oczywiście ma parę gorszych utworów, tak, przyznam to, ale ogólnie… Jest super.

Jestem niezdarna. Wiecznie mi coś spada, wylewa się, przewraca, targa, uderza, wbija i niszczy. Ale to jest denerwujące. Muszę po tym sprzątać i mam dwa razy więcej roboty.

Och, jestem leniwa! Tak… Nic mi się nie chce, lenistwo sięga zenitu wtedy, kiedy muszę coś koniecznie zrobić. Dużo rzeczy zostawiam na ostatnią chwilę, ale mówię ‘i tak zdążę’. I zdążam. Co prawda nie jest tak idealnie jakby miało być, ale jest.

Jestem bałaganiarą, ale ostatnio się pilnuję, bo korepetycje mam po zajęciach, więc muszę mieć zawczasu posprzątane.

Więc bałaganię, niszczę, czytam i jem.

Och, i oczywiście jestem punktualna. To jest wręcz jakaś choroba. Nie lubię się spóźniać. Wolę być pół godziny przed czasem niż spóźnić się pięć minut. Spóźniałam się na zajęcia pięć minut i nie weszłam do sali, bo źle się czułam z moim spóźnieniem. Kiedy widzę, że zaraz będę spóźniona, że tramwaj się wlecze i będę trzy minuty po czasie ogarnia mnie gniew. Jestem zła na siebie, serce bije szybciej, a ciało staje się bardziej gorące. Nie lubię jak ktoś na mnie czeka, nie cierpię. Nie mogę znieść jak ktoś się spóźnia. Pięć minut daruję, ale więcej…

No nie mogę.

Jak wsiadam do samochodu to pierwsze, co to zapinam pas. Zawsze. Dostaję lekkiej histerii, kiedy samochód zaczyna jechać, a ja jestem nie zapięta. Boję się, że jak będzie wypadek to wylecę przez szybę i stanie mi się krzywda. Nie boję się samego wypadku, ale tego, co będzie po nim. Boję się bólu.

Wyrosłam już z pisania, że niczego się nie boję, że nie obchodzi mnie opinia innych, że jestem taka odważna i zadziorna.

Jeszcze jednego nie lubię. Chamstwa i poniżania słabszych. Nie mogę znieść śmiechu i drwin. Rozumiem, jeżeli to jest na żarty, idziecie z kumplami i śmiechy i chichy i leci hasło „ty to jesteś pedał” i się śmiejecie dalej. Ale kiedy dwóch ziomków pokazuje, że są fajniejsi od chudego dziesięciolatka, albo jak faceci wołają na ulicy za moją przyjaciółką, że ma wielkie cyce to mnie szlag trafia. I się odzywam, działam. Tak samo się to robi, nie myślę tylko ingeruję. Parę razy miałam przez to kłopoty.

O, kłopoty. Zawsze w jakieś wpadnę, w coś się zakręcę, coś zrobię. I nie potrafię odmówić osobie, która naprawdę potrzebuje mojej pomocy. I przez to nie mam za dużo czasu.

I w sumie to pierwszy raz tak szczerze chyba napisałam o sobie. Ale dużo. Mogłabym jeszcze dwa razy tyle, ale nie będę się znęcać nad potencjalnym czytelnikiem.



Pozdrawiam,



Pudło

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Wyrosłam już z pisania, że niczego się nie boję, że nie obchodzi mnie opinia innych, że jestem taka odważna i zadziorna." - Boże, w końcu ktoś się do tego przyznał. Za to plus.


Za coś pięknego i za coś na wskroś prawdziwego...


Jestem pod wrażeniem Twojej przemiany Madzik


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.