Aseo, królowa Czerwonego Wzgórza.  zobacz opis świata »

Dopis 16:Wkroczyły do pomieszczenia , które...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


Wkroczyły do pomieszczenia, które nie było mroczne jak zakładały lecz bardzo jasne. Wewnątrz, na środku sali znajdowała się tylko jedna ława wykuta z czarnego kamienia. Mężczyzna wskazał dłonią aby usiadły i wycofał się z komnaty zamykając za sobą drzwi. Miały wrażenie, że zostały one zamknięte na klucz, ale nie próbowały tego sprawdzać. Skoro już tak daleko zaszły, to nie było odwrotu.

- Jak myślisz, co nas czeka? - spytała szeptem Aseo.

- Zaufaj mi. Będzie dobrze - odparła spokojnie czarodziejka.

Czekały w milczeniu próbując stłumić oznaki strachu, który zaczął się budzić w ich umysłach. Najgorsze co mogło je spotkać, to długie czekanie w ciszy.



***



Mężczyzna poruszał się niczym kot. Gdziekolwiek się pojawiał wzbudzał postrach. Niejednej osobie nogi się ugięły gdy spojrzała w jego oczy. Im więcej się stykał się z takim zachowaniem, tym bardziej zastanawiał się co z nim jest nie tak. Postanowił wrócić do gospody i przejrzeć się w lustrze. Gdy tylko dotarł na miejsce, zorientował się o co chodziło. Jego szyja i lewa połowa twarzy pokryta była plamkami zaschniętej krwi.

- "Myślałem, że dobrze się obmyłem po tej walce" - pomyślał Agante. Nabrał wody w dłonie i zaczął się się myć. W tym momencie ktoś zastukał do jego pokoju.

- "Któż to może być?" - pomyślał wycierając się.

- Chwileczkę - zawołał zbliżając się do drzwi.

Kiedy je otworzył, jego oczom ukazał się niski mężczyzna, obwieszony złotem i klejnotami.

- Słucham pana? - zapytał przybysza.

- Mogę wejść?

- Proszę - powiedział ustępując przejścia.

Przybysz wszedł do pomieszczenia rozglądając się uważnie.

- Powie mi pan o co chodzi? - zniecierpliwił się Agante.

- Wygląda mi pan na najemnika, a ja mam pewien kłopot.

- Słucham? - zapytał zdziwiony.

- Proszę mnie wysłuchać. Cztery dni temu mój sklep został obrabowany. Podejrzewam jedną osobę, która to mogła to zrobić. Chciałbym tylko, aby się pan upewnił, czy to rzeczywiście ona. Bardzo dobrze zapłacę - to mówiąc wyjął zza poły płaszcza sakiewkę pełną złotych monet.

- Niech będzie. I tak nie mam nic do roboty. Proszę o szczegóły.

- Bardzo dziękuję - ucieszył się gość.

- Płatne z góry - mruknął Agante.

- Nie widzę problemu - powiedział mężczyzna kładąc sakiewkę na stole.

- I bez nazwisk. Tylko miejsce i opis osoby. To mi wystarczy.

Wysłuchawszy zlecenia, pożegnał przybysza, dokończył się myć i poczekał w swoim pokoju do zmierzchu. Nocą pracowało mu się najlepiej.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.