Padół Łez   zobacz opis świata »

Dopis 8: Wraz z bólem w potylicy , wdzierającym...

« poprzedni dopis
 
***

Wraz z bólem w potylicy, wdzierającym się brutalnie w leniwie powracającą podświadomość, Roberta otrzeźwił potężny kopniak w kość biodrową. Otworzył oczy, nie zobaczył jednak wiele, gdyż w pomieszczeniu panowała ciemność, że oko wykol. Miało to jednak swoje dobre strony, gdyż jak wiadomo w przypadku słabego działania wzroku, inne zmysły funkcjonują na znacznie zwiększonych obrotach. Robert zatem, nadstawiwszy uszu, mógł usłyszeć dobiegające z prawdopodobnie sąsiedniego pomieszczenia odgłosy rozmowy. Rozpoznawał w nich dwa męskie głosy.

- I co? Mam go tu trzymać w nieskończoność? - mówił jeden.

- Nie tępaku, powiedziałem chyba wyraźnie, do czasu aż szef przyśle tego, który ma się nim zająć. - odparł poirytowanym tonem drugi.

- Ale co ten niby spec ma z nim zrobić?

- A ciebie to gówno powinno obchodzić - warknął drugi głos.

- Ale ja myślałem... - zająknął się Pierwszy.

- Czy ty tu, kurwa, jesteś od myślenia? - uciął Drugi.

Przez chwilę panowała nieznośna cisza. Po chwili znów odezwał się Pierwszy.

- A... a co z tym drugim?

- To co zwykle. Dzwońcie do rodziny.

***

Na ustach Michaela wykwitł słodki uśmiech. Zdecydowanie zbyt słodki. W oczach zabłysły mu wesołe ogniki.

- No, no, Raziel. Spokojnie dziecino. Przychodzę do ciebie z uczciwą propozycją, która mogłaby ci się spodobać, wręcz z sercem na dłoni - jakby na dowód swoich słów wyciągnął przed siebie rękę, choć oczywiście leżące na niej serce Abel miała najwidoczniej sobie wyobrazić - a tyś taka... Oczy wydrapiesz zanim się dowiesz,o co chodzi?

Kobieta spojrzała wyczekująco, nie spuszczając jednak lufy z wysokości serca nieproszonego gościa.

- Mam dla ciebie robotę... - zaczął stoickim tonem, przeciągając słowa - Wyjątkowo prostą i... można by rzec, czystą. W zasadzie, dla kogoś twojego pokroju to pestka.

- Do rzeczy - spytała na wpół znużona, na wpół zirytowana.

- Mianowicie... - zawiesił na chwilę głos, wyraźnie bawiło go odgrywanie marnego przedstawienia - Chodzi o wyeliminowanie pewnego zbędnego osobnika zanim się przebudzi. Banał, nieprawdaż?

- Dla kogo? - spytała rzeczowo.

- Dla mnie osobiście. Góra, że się tak wyrażę nie ma nic do tego. Masz na to moje słowo.

- Daruj Michael. Od was czy od nich?

- Od nich.

- A konkretniej?

- Abaddon.



 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

Jak zawsze pięknie ^^


Zlecenie na mnie dla Raziel :)


Przeszłaś samą siebie xD


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.