Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 695:Wróciłam . Wróciłam na kilka dni...

« poprzedni dopis
 

jowi 23

Od: 05.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 2,

Dopisów: 122,


Wróciłam. Wróciłam na kilka dni, by już za chwilę ponownie zniknąć… Nie wyrabiam powoli, a przecież tak bardzo się staram. Dwu tygodniowa przerwa w klasie maturalnej, to jednak nie był dobry pomysł. Ale to co się działo przez te dwa tygodnie, nie oddałabym za żadne skarby! Musze przyznać, że za to co się działo, mogę teraz cierpieć.

W szkole staram się nadrobić zaległości i jednocześnie realizować materiały, które obecnie mamy, w domu masa pracy, głównie związana ze szkołą, w soboty do pracy, a chwila którą mam w niedzielę, poświęcam Dawidowi. I gdzieś tam w międzyczasie jeszcze uczę się, czytam itd… Niestety czasu na pisanie nie mam, na śledzenie tego co się dzieje w serwisie, też nie bardzo… :( Ale mam nadzieję, że już niedługo wyjdę na prostą i znowu będę mogła częściej tu zaglądać.

Ostatnimi czasy ilość emocji, która gdzieś tam we mnie siedzi przerasta mnie samą. Wiem, że te zdania zupełnie nie mają sensu, ale hormony mi buzują, nie myślę co mówią, a już na pewno co piszę. Najpierw przepełniała mnie euforia. Byłam najszczęśliwszą osobą jaką znam, byłam z Nim. Było cudownie, bosko i tak… tak idealnie. Pojechał. Przyszedł smutek i tęsknota, później przepełniała mnie duma. Byłam dumna, że Dawid wszystkim się spodobał, że „one” mi zazdroszczą i że to co się działo podczas naszych „wakacji”, jest nasze, że nikt tego nam nie zabierze. Później dowiedziałam się o śmiertelnym wypadku, zginął młody chłopak, nie znałam go osobiście, ale wielu moich znajomych go znało. Ruszyło mnie tam jakoś, ale kiedy zobaczyłam zdjęcia, zdjęcia z wypadku… Gdzie samochód którym jechał jest całkowicie skasowany, a jego cały przód znajduje się pod szyno busem zamarłam. Ogarnęła mnie jakieś dziwne uczucie, którego nawet opisać nie można. Przecież to mógł być każdy z nas, przecież to mógł być mój Dawid, to mógł być mój przyjaciel, albo ktoś z rodziny… Każdy!

A dziś, dziś dowiedziałam się, że tata mojej koleżanki nie żyje. Tak nagle. Od razu… Ok. Miał raka, miał przeżuty, ale nic nie wskazywało na to, że tak z dnia na dzień jego stan pogorszy się do tego stopnia. Nikt nie wiedział, że wszystko wydarzy się w przeciągu kilku godzin. I znowu ogarnęło mnie to dziwne uczucie, to są takie chwile, w których zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę niczego w życiu nie możemy być pewni. Nie wiemy co się stanie za rok, za miesiąc, jutro czy za 10 minut.

Tymczasem znikam. Mam nadzieję, że jeszcze tu wrócę i to już niebawem.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.