"Ojczyzno ma, tyle razy..."  zobacz opis świata »

Dopis 26:WSPOMNIENIA WOJENNE JANINY PILIPCZUK cz...

« poprzedni dopis
 

Keen_Student 190

Od: 05.03.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 17,

Dopisów: 404,


WSPOMNIENIA WOJENNE JANINY PILIPCZUK - cz.II



"Bo tam tak było w tej naszej wiosce było pół wioski Ukraińców, a pół Polaków. Jak był spokój, to się żenili np. Ukrainiec ożenił się z Polką i jak ta wojna przyszła, jak zaczęli te Ukraińcy mordować, wtedy mąż zamordował swoją żonę. Bo co było polskie, to oni mieli taki rozkaz, by to zniszczyć. Nawet dzieci. Jak była dziewczynka, a matka Polka, to ona z mamą chodziła do kościoła. A jak był syn, jak mieli syna, a tato był Ukraińcem, to chodził do cerkwi. Żona chodziła do kościoła, a mąż do cerkwi.

I jak już zaczęli mordować Ruskie... Bo to było tak, że zawsze w naszej wiosce stał front: jeden w wiosce, drugi za wioską. I jak przychodzili Niemcy, to Ukraińcy nie mordowali, bo Niemcy trzymali większą dyscyplinę; a jak przyszli Ruskie to ten czas pozwalali, bo Ruskie też na Polaków byli 'cięte'. No i zaczęli mordować. I mój tato bał się w domu spać. A mego taty mama też była Ukrainką. Tata był Polak, a mama Ukrainką. I ta jego mama nie mieszkała z nami, tylko mieszkała u drugiego syna. I myślał, że jak pójdzie tam do matki, bo mama Ukrainka, to tam będzie [bezpieczniej]... A ten tata brat był na wojnie, więc tam mieszkała tylko stryjenka z dziećmi i babcia była - ta tata mama. I on tam chodził i nocował, ale jak on nocował? On tylko przesiedział na krześle całą noc. Chodził tam na noc, bo się bał. A my byliśmy w domu.

I kiedyś tak... wiem, że ja spałam z mamą, a chłopcy... To znaczy chłopcy, bo jak byli Niemcy, to Michała - najstarszego brata - wzięli go do niewoli do Niemiec i on gdzieś tam w Niemczech pracował w fabryce broni. A był jeszcze Bolek i Franek i oni spali tam na drugim łóżku, a ja z mamą spałam. No i słyszę wtedy, że ktoś do okna stuka, ale nie wiem kto, bo to było ciemno. A mama pyta: "Kto tam?", a to tato. I mówi do mamy: "Marysiu, ja... mnie już nie ma. Ja byłem dziś w 'banderowskich' rękach i udało mi się uciec. Papierów żadnych nie mam. Wszystko mi zabrali" - tak przez okno rozmawiał. Ale mówi: "Jak dojdę do Tłustego" - bo tak nazywało się najbliższe miasto - "Jak dojdę do tłustego, to będzie dobrze. Ja już do domu nie mam po co wracać. Już lepiej, żeby mnie zabili, niż by mieli po kawałku ciąć." Ale jak oni mordowali? Oni po kawałku cięli. Oni nie tak o, żeby zabić. Uszy odcinali, oczy wydłubywali, język odcinali, kobietom piersi odcinali. A jak nie, to brali końmi rozrywali. Jedną nogę do jednego konia, a drugą do drugiego.

I tylko tyle powiedział. Mówił tylko, że aby się do lasu dostał, to tam już sobie poradzi, bo to noc. I, że z lasu łatwiej będzie mu dojść, do tego tłustego. "A Ty" - mówi do mamay - "popakuj jutro wszystko, niech Bolek bierze to na wóz. Weźcie ze sobą trochę mąki, kaszy. I uciekajcie do Tłustego, lub Czortkowa, bo tam miasta, to większy porządek tam jest. Nie mordują tak."



CDN
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

SPRAWDZONE

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.