Aseo, królowa Czerwonego Wzgórza.  zobacz opis świata »

Dopis 23: Wszystko w porządku , chłopcze? –...

« poprzedni dopis
 
***



- Wszystko w porządku, chłopcze? – Zaciekawiony strażnik bramy zbliżył się do stojącego samotnie i wyraźnie zagubionego chłopca o intensywnie rudych włosach.

- Gdzie jestem? – zapytało rozkojarzone dziecko.

- Pod murami Meredith mały. Zgubiłeś się? Gdzie twoi rodzicie?

Ern spróbował sobie przypomnieć, ale czynność ta wywołała wyjątkowo silny i niespodziewany ból gdzieś u podstawy czaszki. Chwycił się dłońmi za skronie, starając się złagodzić niezasłużone męki.

- Hej, co ci jest? Jesteś chory? – Brudna, zarośnięta twarz gwardzisty zbliżyła się. Z ust czuć mu było tanią gorzałą.

- Wszystko w porządku. Dziękuję panie strażniku. Przyszedłem tu kogoś znaleźć. – To mówiąc sięgnął dłonią do wewnętrznej kieszeni kaftana, gdzie wyczuł pod palcami chłodną powierzchnię tajemniczego kamienia. To go uspokoiło.

- Doprawdy? Może więc ci pomogę? Znam tu trochę osób.

Ern uświadomił sobie dobitnie, że w zasadzie nie wie, kogo szuka. Nie miał pojęcia, jak się tu znalazł ani w jakim konkretnie celu. Coś go tu przywiodło, a teraz kazało iść dalej, nie wzbudzać sobą zainteresowania.

- Dziękuję, nie będzie to konieczne. – Ern ruszył przed siebie, zanurzając się w nurcie miejskiego gwaru.



***



Trwał w mrocznych czeluściach świata niezliczone wieki, bezimienna personifikacja mroku, chaosu i zła. Przeżył wiele uniesień światła, zawsze znajdywał sposób na zniszczenie rodzących się dobra i harmonii. Nawet ostatnia władczyni Czerwonego Wzgórza i powierniczka medalionu musiała się przed nim ukorzyć, słaba i bezsilna.

Był zbyt potężny i przebiegły, aby zwycięstwo w najważniejszej od mileniów wojnie pozostawić w rękach tylko jednego swojego sługi. Czarny rycerz Agante był potężny, ale nie on jeden stanowił o sile ciemności.

- Moje sługi, powstańcie na zawołanie swego władcy.

Z bezdennej mrocznej pustki zrodziły się jakieś nieokreślone kontury, z wolna nabierając kształtów. Istoty utkane z ciemności miały nieproporcjonalnie długie, sięgające aż do kolan ręce zakończone ostrymi szponami, nogi przypominały odnóża lwa lub byka, twarz przesłaniała biała jak kość słoniowa teatralna maska, spod której wyzierała pala opalowych oczu. W liczbie dwudziestu uformowały się przed tronem swego mistrza w dwa równe szeregi. Legendy znały takie stworzenia. Nazywano je kiedyś Haroki, co w zapomnianym języku znaczyło „zamaskowane”. Stwory miały tę zdolność, że potrafiły przybrać postać każdego, kogo pozbawiły życia.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Jak dla mnie jest tu dużo przesady z tym wzywaniem sług zła - nic jeszcze się takiego w opowiadaniu nie wydażyło co zmusiłoby zło do takiego kroku. Przeciwnik niegroźny, wojownik prawie odzyskany... To jak strzelanie z armaty do myszy... Ale to tylko moje skromne zdanie.


Dzięki za sugestię. Mogę oczywiście zmienić, ale w sumie to tych sług nie ma aż tak wiele:) Nie wysłałem całych legionów ani armii. Poza tym nie ma co lekceważyć tych dobrych, każdy zły w każdej historii popełnia ten sam błąd:) Stara kobieta trzy wpisy wcześniej wyraźnie zasugerowała, że będą następni wysłanicy. Czekam na uwagę od twórcy opowiadania, czy faktycznie należy coś poprzekształcać.


Zapomniałem spytać o podstawową kwestię:) Czy ten dopisek nadaje się jako całość?


Jak najbardziej dodatkowy wątek o podziemnym i mrocznym świecie jest mile widziany. O ile masz zamiar go troszeczkę "pociągnąć"?


Jako całość, bardzo ładne powiązanie akcji. Podob mi się to za daję zasłużone +


Nie ustrzegłem się literówek :/ Klawiaturka przestaje działać poprawnie:(


Podoba mi się to, za co daję zasłużone +


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.