Samotna Łza  zobacz opis świata »

Dopis 7:Wtorek , 13 lipca Cześć . Cześć ,...

« poprzedni dopis
 

susie9 77

Od: 09.06.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 108,


Wtorek, 13 lipca

Cześć. Cześć, najmilszy mój Ty Kataryniarzu. Lubię tak do Ciebie mówić, tak czule... Bo wiesz, masz zaszczyt być jedną z niewielu osób, które w ogóle mogę obdarzać czułością... Hm, chwileczkę! Są jeszcze przecież wszystkie nasze dzieciaki. Po tym zmywaniu garów czułam się w niedzielę znacznie lepiej, naprawdę! To znaczy czułam, że zrobiłam coś sensownego, coś dobrego dla świata. I automatycznie stałam się szczęśliwa, chociaż wykonywałam znienawidzoną przez siebie czynność.
Zaiste, prawda? Oto moja dobroć nareszcie wychodzi ze skorupy i przez skomplikowany labirynt korytarzy wydostaje się na powierzchnię. Ach, Kataryniarzu, czyli jednak tak, jednak tak... Jednak jeszcze coś dobrego we mnie pozostało. Moja iskierka powoli, bardzo powoli staje się pochodnią. Ale jeszcze nie teraz! Za mało się przecież naszorowałam garów, prawda?
Ale nie o tym. Za półtorej godziny jedziemy z opiekunką nad morze. Na trzy dni. Jakiś facet, przyjaciel domu dziecka zasponsorował. Cieszymy się. To znaczy chyba się cieszymy, bo one się cieszą, a ja chyba. Chyba się cieszę, oczywiście. Nie licząc opiekunki będzie nas pięć - Ada, Martusia, Juleczka, Anula i ja. Tych wyjazdów będzie więcej, załapałyśmy się na drugi. Fusknęło nam się, że z Anulą jedziemy razem (co za szczęście!). Bez niej nie wiedziałabym, co tam robić, to się chociaż razem popluskamy w falach... Oczywiście Ciebie, Kataryniarzu, też zabieram, tak jak moje ukochane japonki, ręcznik, torbę plażową i jeszcze takie tam rzeczy...
Uff, ale gorąco, jak w piecu. Już sobie wyobrażam piasek na plaży, który tylko nas poparzy. Martusia i Juleczka będą się opalać, byłoby przyzwoicie, żebym ja też chociaż trochę zbrązowiała - chociaż z moją jasną karnacją to prawie niemożliwe...
Ale postaram się. Dla Ciebie, Kataryniarzu. Lubię robić coś dla Ciebie, bo wtedy mam motywację. Motywacja jest dla mnie bardzo ważna, więc i Ty jesteś ważny, kumasz? Mam nadzieję. Ale nie martw się, wielu ludzi nie może pojąć mojego pokrętnego myślenia, już się przyzwyczaiłam.
No dopsz (specjalnie przez "p" i "sz", żeby było zabawniej; to dla Ciebie, Kataryniarzu). Muszę konczyć, bo zaraz wyjeżdżamy. To znaczy nie zaraz, tylko niedługo, ale i tak muszę kończyć. Do Łeby, jak sobie właśnie przypomniałam. Ja byłam tylko w Ustroniu Morskim i Niechorzu.
No, to cześć. To znaczy do zobaczenia na plaży, Kataryniarzu.


Nie! Nieee!
Powiedz mi szczerze, czy to jest sen, czy to jest koszmar? Bo osobiście stawiam raczej na to drugie. Bo patrzę na to obiektywnie i niestety nie na wiele się zdaje ten mój obiektywizm. Ogółem wygląda to... powiedzmy, że niezbyt ciekawie, właściwie bardzo nieciekawie... Właściwie okropnie, ale pamiętaj, Kataryniarzu: takie coś może przydarzyć się tylko jednej osobie chodzącej po tej kuli ziemskiej. Takie coś może przydarzyć się tylko jednostce społecznej, która nazywa się Milena Magdalena Maksymiuk, niewdzięczna sierota i leniwa nastolatka. Niestety. Niestety przez moją obecność ten plan był od razu skazany na porażkę. Ale czemu? Czy tylko mnie musi spotykać takie coś? Jak widać, tak. Ale dlaczego???


No, to przesądzone. Świetnie, po prostu beautiful. Oczywiście jak zwykle to ja wszystko zepsułam. Na szcześćie nikt mnie za to nie obwinia, bo nikt o tym nie wie. To znaczy, że to moja wina. Uff. Bardzo ładnie nas urządziłam, co nie? No, to Ci teraz napiszę, najsłodszy mój Ty Kataryniarzu.
Po prostu nie jedziemy nad to morze, no, Autobus się zepsuł, a najbliższy jest jutro. Tylko, że to miał być ten sam. Zepsuty. Kierowca ocenił czas naprawy ,,Jak się pospieszą, to za miesiąc się zobaczymy". Milutko, co?
A szkoda, bo ja naprawdę chciałam poskakać w tych falach.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1


Przypomina mi się jeszcze jedna historia. O mężczyźnie, który postanowił zostać mnichem, ale nie miał głowy do zapamiętywania mantr.
W klasztorze dowiedział się że to nie jest obowiązkowe, że może po prostu zamiatać dziedziniec, pamiętając jednak o tym że dziedziniec symbolizuje jego umysł. I tak przystąpił do dzieła zamiatania, i takoż się stało że pierwszy doznał oświecenia, spośród całej grupy śpiewających pięknie i dojrzale.
PS Autobusy nie zawsze dojeżdżają tam gdzie trzeba, za to my tak- z mojej kolekcji prywatnych mądrości.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.