Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 56:Yngvild pozostała sama , nieświadoma tego...

« poprzedni dopis
 
Yngvild pozostała sama, nieświadoma tego, że Eldan zadaje sobie te same pytania co ona i nie potrafi znaleźć na nie odpowiedzi. Goniec czuł, że on i łuczniczka mają ze sobą wiele wspólnego. Oboje zwykli żyć samotnie, z rzadka jedynie nawiązując luźne kontakty z innymi ludźmi. Przywykli żyć bliżej Natury niźli ludzie zazwyczaj, nauczyli się też rozumieć ją lepiej niż inni. To powodowało, że źle czuli się w licznym towarzystwie, wyżej ceniąc samotność.

Eldana także dręczyły wątpliwości. Jednak pomimo tego zdecydował, że przyłączy się do kompanii. Miał nadzieję, że Yngvild zadecyduje tak samo, że nie zdecyduje się ich opuścić. Uświadomił sobie, że jej odejście pozostawiłoby puste miejsce, byłoby jak niezabliźniona rana w ciele ich drużyny.

To, co działo się teraz, także go martwiło. Obozowali niby razem, lecz jednak osobno. Zupełnie, jakby pod nieobecność Cloud’a szwy, którymi połączono kilka przypadkowych istot w jedną kompanię, poczęły się pruć. Nieobecność orka przedłużała się, co stanowiło kolejny, co najmniej równie poważny powód do niepokoju. Wprawdzie pozostawili Cloud’a samego na jego wyraźne polecenie, lecz nie mogło stanowić to pocieszenia. Jego, przywódcy kompanii obecność, była im potrzebna, by umocnić więzi, jakie ich łączyły. Varail zdawał sobie sprawę, że bez Cloud’a ich misja jest z góry skazana na niepowodzenie.

Te niewesołe rozmyślania zostały raptownie przerwane. Z początku Eldan nie zarejestrował przyczyny, wiedząc jedynie, że jest ona niezwykle istotna. Dopiero po chwili zrozumiał, że z zamyślenia wyrwały go szelesty dobiegające z kierunku, z którego tu przybyli. Brzmiały tak, jakby ktoś lub coś ostrożnie skradało się w ich stronę. Zaklął pod nosem, stwierdził bowiem że dali się zaskoczyć rozproszeni i nieprzygotowani. On sam miał wprawdzie swój miecz, jednak łuk spoczywał na powrót w olstrze przy kulbace. Yngvild jest zbyt daleko, by coś dosłyszeć. Raevan zaś pochylał się nad przybyłą kobietą, która najwyraźniej straciła przytomność.

Wszystko to zarejestrował w mgnieniu oka, sięgając jednocześnie po miecz.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

połączono kilk[a] przypadkowych istot



kompanię[,] poczęły



Jego obecność, przywódcy kompanii - chyba lepiej brzmi: "Jego, przywódcy kompanii, obecność", ale nie jest to błąd



z kierunku, [z] którego



stron[ę]




Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.