Opowieści z Przeklętej Doliny: Ucięta Mowa  zobacz opis świata »

Dopis 64:Z jego zachowania Pierre wywnioskował , że...

« poprzedni dopis
 

Koloman 13

Od: 23.01.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 258,


Z jego zachowania Pierre wywnioskował, że musiało go coś łączyć z zamordowaną dziewczyną.

Gdy został sam, z trudem opanował obrzydzenie i pochylił się nad ciałem.



Dawno już księżyc schował się za horyzontem, gdy lekarz odstawił lampy na swoje miejsca i podniósł się z klęczek. Odetchnął głęboko i dopiero po chwili podszedł do drzwi i je otworzył. W korytarzu był tylko jeden Strażnik, który miał zapewne pilnować, aby podejrzany nie uciekł. Pozostali pewnie naradzali się z właścicielem motelu. Lekarz nie okazał zdziwienia widząc, że pilnuje go Mark. Strażnik wstał i krzyknął na swoich towarzyszy. Razem weszli do pokoju.



* * *



- Proszę to jak najszybciej wysłać na wskazany adres.

Kobieta siedząca za biurkiem leniwie podniosła głowę. Ożywiła się nieco widząc przed sobą zakonnicę.

- Słyszałam, co się stało w Klasztorze. Bardzo mi przykro - powiedziała i wzięła z jej rąk list.

- Bóg zapłać - odpowiedziała cicho zakonnica.

Kobieta za biurkiem poprawiła nieco okulary na nosie i spojrzała na adresata. Uśmiechnęła się znacząco.

- Ma siostra szczęście. Przyszła siostra w ostatniej chwili. W południe kurier będzie jechał w tamtym kierunku i list jeszcze dzisiaj zostanie doręczony do adresata. A czy jest ktoś podejrzany o dokonanie zabójstwa? - Zapytała mimochodem.

- Tajemnica spowiedzi - gładko skłamała zakonnica, ale niczym nie dała po sobie poznać zaskoczenia pytaniem.

Podziękowała, wyszła z poczty i skierowała się do klasztoru.



* * *



Gdy tylko wszyscy weszli do pokoju, Pierre Poitos zamknął za nimi drzwi.

- Czy jest ktoś oprócz nas w tym motelu? - Zapytał właściciela.

- Nie. Rzadko miewamy tu gości.

Nie zdziwiła go ta odpowiedź. On sam, gdyby miał zamieszkać w tym motelu wybrałby namiot.

- Dobrze, nikt nas nie podsłucha. Ustaliłem kilka faktów. Podejrzewam, że było dwóch oprawców. Używali tępego narzędzia - możliwe, że noża. Poza tym moje oględziny potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia, że mamy do czynienia z osobami chorymi psychicznie.

- Skąd ta pewność, doktorze? - Zapytał Casey.

- Świadczą o tym liczne, cięte rany na ciele, które były jej zadawane, gdy jeszcze żyła. Sińce i rany na piersiach są efektem zgniatania obcążkami. Ofiara była cały czas świadoma tego, co się z nią dzieje. Nie była zawiązana a na ustach nie znalazłem żadnych śladów knebla. Musiała bardzo głośno krzyczeć - ostatnie słowa powiedział dobitniej.

- Nie było mnie dzisiejszej nocy - odpowiedział właściciel motelu.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.