Mgła  zobacz opis świata »

Dopis 1:Z każdą godziną dostarczał do...

 

zielony_mis 12

Od: 29.08.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 9,

Dopisów: 28,


Z każdą godziną dostarczał do organizmu kolejne siedemdziesiąt mikrogramów buprenorfiny z plastra przyklejonego na klatce piersiowej. Dzięki temu funkcjonował prawie normalnie. Na tyle, na ile było to możliwe po tych wszystkich latach, podczas których starał się uciec z rzeczywistego świata. Dopiero teraz dotarło do niego,jak wielki błąd popełnił. Stracił właściwie wszystko. Mnóstwo pieniędzy permanentnie inwestowanych w heroinę, pracę, prawo jazdy, zdrowie. A co najważniejsze, stracił M. Jedyna kobietę, na której mu naprawdę zależało. Kobietę, która była inna niż wszystkie. Kobietę,którą naprawdę kochał. Przez połowę życia pojawiała się i znikała, zostawiając po sobie próżnię, której nie potrafił nikt zastąpić. Po kilku latach nieobecności pojawiła się kilka miesięcy przed swoim ślubem. On zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jednak postanowił zagrać vabank. Chociaż spodziewał się dokładnie takiego finału. Marzenia zamieniły się w garść psychotropów, ból tej drugiej M, która go kochała, a z czasem totalne pobojowisko. Nocne rajdy do Berlina, żeby się odurzyć, pięciokrotny pobyt na Oddziale Ostrych Zatruć. Trzy dni podłączenia do respiratora. Najgorszy moment, moment w którym nie chciał żyć. Ale przeżył.

Był poniedziałkowy wieczór, siąpił niewielki deszczyk. Stał pod wiaduktem, oczekując na tramwaj. Podjechała szesnastka. Wsiadł, usiadł na końcu wagonu, przymknął oczy. Gdy je otworzył, zauważył coś, co zwróciło jego uwagę. Skoncentrował wzrok, czując rosnące tętno. Poczuł zawrót głowy. Zasłonił twarz rękami, zastanawiając się co powinien zrobić...

Tramwaj się zatrzymał. Spojrzał na tablicę z zegarem. Było dwadzieścia po dziesiątej. Przesuwając wzrokiem po szarych postaciach, dostrzegł czapkę przykrywającą włosy w kolorze blond. Wychodziła. Pod wpływem impulsu wyskoczył z wagonu, słysząc sygnał ostrzegawczy zamykających się drzwi. Stanął na przykrytym wiaduktem peronie. Rozejrzał się. Kilka szarych postaci przesuwało się w stronę schodów. Nie mógł jej odnaleźć. Wbiegając na schody, poczuł przyklejające się do policzków pierwsze płatki śniegu. Stanął na chodniku, ponownie się rozejrzał. Był tu po raz pierwszy w życiu a miał wrażenie jakby bywał tu codziennie. Takie deja vu graniczące z paranoją. Sięgnął do prawej kieszeni, wyciągając paczkę cienkich ,czarnych Marlboro i zapalniczkę. Włożył papierosa do ust i odpalił. Zaciągnął się głęboko i ruszył w kierunku dużego skrzyżowania. Zamyślił się. –Przepraszam, jak dojść do Paderewskiego- męski głos przywrócił go rzeczywistości.—Nie wiem- odpowiedział bez namysłu. Przeszedł szybko przez skrzyżowanie. Mrugający w płatkach śniegu niebieski neon przykuł jego uwagę. Podszedł bliżej. Przedstawiał kształt fortepianu, podpisany ”Piano club”. Prowadziło do niego kilka schodków. Zszedł po nich. Chwycił za klamkę, drzwi sie otworzyły.Usłyszał słowa dobrze znanej piosenki ” ...et on s'aimera encore, lorsque l'amour sera mort..”. Wszedł do środka zamykając za sobą drzwi..

W lokalu panował półmrok wzmocniony oparami tytoniowego dymu. Stoliki były rozstawione w dwóch rzędach. Był wśród nich jeden wolny .Usiadł, zamówił piwo. Kelner postawił szklankę na stoliku, którym była gablota z podświetlanymi szyszkami. Pomyślał o niej. Wstał, poszedł do ubikacji znajdującej się naprzeciw baru. Zamknął drzwi na klucz, rozpiął koszulę. Rozerwał opakowanie i nakleił na tors drugi plaster Transtecu. Nieustannie myślał o niej. To dla niej przyjechał do tego miasta, do niej dzwonił każdego wieczoru z budki umieszczonej w parku w centrum. Przez nią upijał się w puste dni prawie w trupa, zapijając do utraty przytomności, koktajl neuro- i tymoleptyków. Na nią niecierpliwie czekał, odliczając spóźnione minuty. Za każdym razem..

Kochał ją bardziej niż siebie samego..

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 4

OPIS ŚWIATA:
* prawd[ą]
* złem,[ ]między
* krawędzi[/.] [d]obra
* S[z]częścia


WPIS:
* plastra[,]
* niego,[ ]jak
* wszystko.[ ]Mnóstwo
* pieniędzy[,]
* najważniejsze[,]
* M. [- j]edyn[ą]
* inna[,]
* próżni[ę],
* Po KILKU latach nieobecności pojawiła się KILKA miesięcy przed swoim ślubem.
* vabank[, c]hociaż
* drugiej M[.],
* zastanawiając się[,]
* postaciach[,]
* czapkę[,]
* {dostrzegł czapkę przykrywającą włosy w kolorze blond. Wychodziła.} - sprecyzuj, kto wychodził, bo z kontekstu poprzedniego zdania wynika, że wychodzi czapka.
* wagonu[,]
* schody[,]
* życiu[,]
* wrażenie[,]
* deja vu[,]
* {Sięgnął do prawej kieszeni, wyciągając paczkę} - nie mógł jednocześnie sięgać i wyciągać; napisz może tak: "Sięgnąwszy do prawej kieszeni, wyciągnął[...]"
* cienkich[/ ],
* {–„Przepraszam, jak dojść do Paderewskiego”. Męski głos przywrócił go rzeczywistości.—„Nie wiem”- odpowiedział bez namysłu.} - dialog. Wypowiedź każdej kolejnej osoby od nowego akapitu. Bez cudzysłowia. Zastosuj myślniki. Tak powinien wyglądać Twój dialog:
"[od nowego akapitu]- Przepraszam, jak dojść do Paderewskiego? - Męski głos przywrócił go do rzeczywistości.
[od nowego akapitu]- Nie wiem - odpowiedział bez namysłu.[...]"
* [a] podpisany [był:]
* si[ę] otworzyły.[ ]Usłyszał
* piosenki[:]
* "[/ ]...et
* mort[.]..".
* środka[,]
* półmrok[,]
* wolny[/ ].
* {gablota z podświetlanymi szyszkami. Pomyślał o niej.} - to samo: o kim pomyślał? O gablocie?
* ubikacji[,]
* miasta[,]
* budki[,]
* przytomności[/ ],
* razem[.]..
* bardziej[,]


przypominam o dokonaniu korekty


Podoba mi się to co piszesz, wprowadzasz niesamowity klimat i Twoje opowiadanie jest bardzo wciągające...za to plus :)


Ks, jak ktoś ma wenę to trudno się skupić na korygowaniu błędów. Prawdziwi artyści mają od tego redaktora ;)))


Nie poprawiałabym stylu.


Bardzo ładnie opisane. Niezły poziom, jak na szkołę pisania.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.