Mazbah  zobacz opis świata »

Dopis 48:Z wielkimi toporami w ręku ,...

« poprzedni dopis
 
Z wielkimi toporami w ręku, zielonoskórzy wyglądali bardzo groźnie. Głupotą byłoby rzucić się na nich w pojedynkę. Caev, może i najmądrzejszy nie był, lecz czasem miewał przebłyski inteligencji.

- Patrzcie! Czy to nie sam Wypiernicz Tai?! - wrzasnął wojownik, wskazując palcem przed siebie.

Orkowie od razu obrócili się w danym kierunku, przybierając wojskową postawę. Trochę potrwało nim zorientowali się, że nikogo tu nie ma. Ani Wypiernicza, ani nawet Caeva...



***

Białowłosy podążał niemrawym krokiem w dół leśnego traktu. Księżyc w pełni rozświetlał mu drogę. Nie wiedział za bardzo, gdzie się znajduje lecz wolał nie zawracać do obozu, by spytać o to orków. Wtem poczuł w okolicy pleców dziwne ukłucie. Dosłownie przed chwilą pozbawił głowy jakiegoś wariata w zielonych rajtuzach i czapce z piórkiem, który ośmielił się mierzyć w niego z łuku, a tu pojawia się następny bandyta. Co za czasy... Żeby już nawet nie można było przejść spokojnie ciemnym lasem w środku nocy?

- Nie ruszaj się! To napad! - krzyknął napastnik dość wysokim głosem.

- No przecież się nie ruszam.

- Jaki wygadany! Uważaj, bo oprócz złota możesz stracić coś cenniejszego. - Rozbójnik skierował ostrze poniżej pośladków Caeva. - Co trzymasz w tej torbie?

- Butelkę wina i świeże bułeczki. Idę do chorej babci - uśmiechnął się.

- Tak? Pozwól więc, że zajrzę.

Nagle Białowłosy obrócił się błyskawicznie w stronę rabusia, wyrwał rapier z jego ręki, jednocześnie wyciągając swój miecz, następnie przyłożył oba ostrza do jego szyi. Ku zdziwieniu wojownika, rozbójnikiem okazała się kobieta. Miała czarne włosy i jasną cerę. Nosiła kusą spódnicę z wycięciem na biodrze, świetnie eksponującą jej zgrabne nogi oraz czarną bluzkę ze sporym dekoltem. Nawet w masce skrywającej oblicze, dało się dostrzec niebanalną urodę tej kobiety.

- No proszę, cóż za piękna rozbójniczka. - rzekł Caev gapiąc się chciwie na ciało niedoszłej złodziejki.

Brunetka milczała.

- Pozwól, że zdejmę ci tą... - Wojownik zawahał się chwilę. - Maskę.

Mężczyzna zdecydowanym ruchem pozbawił rozbójniczki zasłony.

- Niech mnie kule biją! Rubin, to ty?!

- Caev! Że też cię od razu nie rozpoznałam! - Kobieta odtrąciła na bok wymierzone w nią ostrza i rzuciła się wojownikowi w objęcia, po chwili jednak odskoczyła.

- Caev, ty okropnie krwawisz! Niedaleko stąd jest moja jaskinia. Chodź, muszę cię opatrzyć!
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Fajnie! Masz plusika za zielone rajtki i butelkę wina.

Stracę tę robotę przez Ciebie!



:)



Za bezbłędność.



No chyba że czegoś nie zauważyłam.

Mój tekst przeszedł wcześniej przez korektę pphilipsa, więc jeśli plusa tego otrzymałem tylko za bezbłędność wpisu, jemu bardziej się on należy.Ewentualnie możemy podzielić tego plusa po połowie... ;)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.