Za drzwiami znajdowała się skromnie umeblowana, sporej wielkości sala. Na środku stał tron, na którym siedział mężczyzna w podeszłym wieku.
- Ojcze, oto on - stwierdziła Eishen, po czym przyklękła na jedno kolano.
Ellalion, który nie wiedział, jak ma się zachować, zrobił to samo. Starszy mężczyzna podniósłszy na nich wzrok, uśmiechnął się.
- Wstańcie. Obydwoje - powiedział, a jego głos rozległ się echem po całej sali.
- Nazywam się Alkor i cieszę się, że zgodziłeś się nam pomóc w tych trudnych chwilach - stwierdził.
- Pomóc w czym? - zapytał chłopak, zapominając, że był proszony o to, by nie zadawać pytań.
- Nie wiesz? -Zdziwienie króla było tak widoczne, jakby pytał o coś, co było dla wszystkich oczywiste.
- Nie powiedziałaś mu, w jakim celu został tu ściągnięty? - zapytał, zwracając się do córki.
- Ojcze, nie było na to czasu. Zostaliśmy zaatakowani przez Urgale - odpowiedziała.
- Dobrze. W takim wypadku wszystko ci opowiem, ale nie teraz, bo pewnie jesteś zmęczony po podróży i walce - stwierdził. Szczerze mówiąc, Ellalion chętnie usłyszaby ca historię już teraz, ale nic nie powiedział.
- Eishen, bądź tak miła i odprowadź naszego gościa do jego komnat. Przekaż służbie, aby przygotowała dla niego kąpiel i czyste ubrania. Oczekuję was obojga na dzisiejsze kolacji - powiedział Alkor. - Możecie odejść.
- Tak jest, ojcze - odpowiedziała, po czym zwróciła się do Ellaliona - Chodź za mną. -
Ten wstał i ruszył za elfką, która poprowadziła go przez kręte korytarze, po czym zatrzymała się przed solidnymi drzwiami.
- Oto twoje komnaty. Przyjdę po ciebie za kilka godzin, więc czekaj tu na mnie i nigdzie nie wychodź - stwierdziła, po czym wepchnęła go do komnaty i zamknęła drzwi.
- Ojcze, oto on - stwierdziła Eishen, po czym przyklękła na jedno kolano.
Ellalion, który nie wiedział, jak ma się zachować, zrobił to samo. Starszy mężczyzna podniósłszy na nich wzrok, uśmiechnął się.
- Wstańcie. Obydwoje - powiedział, a jego głos rozległ się echem po całej sali.
- Nazywam się Alkor i cieszę się, że zgodziłeś się nam pomóc w tych trudnych chwilach - stwierdził.
- Pomóc w czym? - zapytał chłopak, zapominając, że był proszony o to, by nie zadawać pytań.
- Nie wiesz? -Zdziwienie króla było tak widoczne, jakby pytał o coś, co było dla wszystkich oczywiste.
- Nie powiedziałaś mu, w jakim celu został tu ściągnięty? - zapytał, zwracając się do córki.
- Ojcze, nie było na to czasu. Zostaliśmy zaatakowani przez Urgale - odpowiedziała.
- Dobrze. W takim wypadku wszystko ci opowiem, ale nie teraz, bo pewnie jesteś zmęczony po podróży i walce - stwierdził. Szczerze mówiąc, Ellalion chętnie usłyszaby ca historię już teraz, ale nic nie powiedział.
- Eishen, bądź tak miła i odprowadź naszego gościa do jego komnat. Przekaż służbie, aby przygotowała dla niego kąpiel i czyste ubrania. Oczekuję was obojga na dzisiejsze kolacji - powiedział Alkor. - Możecie odejść.
- Tak jest, ojcze - odpowiedziała, po czym zwróciła się do Ellaliona - Chodź za mną. -
Ten wstał i ruszył za elfką, która poprowadziła go przez kręte korytarze, po czym zatrzymała się przed solidnymi drzwiami.
- Oto twoje komnaty. Przyjdę po ciebie za kilka godzin, więc czekaj tu na mnie i nigdzie nie wychodź - stwierdziła, po czym wepchnęła go do komnaty i zamknęła drzwi.


