Zabawa powoli rozkręcała się. W pewnym momencie Wiktoria klasnęła w ręce.
- Wszystko dobrze, ale chyba czas na wróżby? - Odpowiedział jej pomruk zadowolenia. Dziewczęta podbiegły do Wiki otaczając ją kołem. Chłopcy pozornie nie zareagowali, udając, że zachowują dystans do "dziewczyńskich zabaw". Jednak ich ukradkowe spojrzenia biegnące w stronę drzwi, w których zniknęły ich partnerki, temu przeczyły. Tymczasem w pokoju ukazała się Karolina z miską pełną wody, a za nią szła Gosia trzymająca w ręku zielony kubek z płynnym woskiem i olbrzymi klucz.
- Kto zaczyna?
Wśród przepychanek i śmiechów pierwsza polała wosk Karolina. Ostrożnie wyjęła bryłę wosku z wody i podeszła do ściany. Któryś z chłopaków przesunął lampkę tak, by cień był wyraźniejszy i przekrzykując się nawzajem, próbowali odgadnąć, co najbardziej może on przypominać.
- To jest pociąg - stwierdził ktoś autorytatywnie.
- Żartujesz! To bardziej przypomina pierzastego węża! Karolina obróć trochę... Widzicie?
-A ja bym powiedział, że to wyboista droga - mruknął Karol dość cicho, jednak stojąca obok niego Wiktoria spojrzała na niego z zainteresowaniem. - Droga? Nie powiedziałabym, ale...
Ujęła kubek i wolnym strumieniem polała wosk przez uchwyt klucza. Następnie spojrzała na cień.
-Hm, nie wiem. Co wam to przypomina? Książkę?
- Czy ja wiem... - Karolina przechyliła głowę. - Gruby zeszyt? Opasły tom?
- Coś na podobę. - Jarek wpatrywał się uważnie w cień, jaki dawała grudka wosku na ścianie. - Coś mi to przypomina, taki skoroszyt jaki mają na półkach w biurach. Wiki ale ci się trafiło - zawołał ze śmiechem.
Karol drgnął. Skoroszyt? Segregator.... I to akurat u Wiktorii... Musiał się temu lepiej przyjrzeć...
- Wszystko dobrze, ale chyba czas na wróżby? - Odpowiedział jej pomruk zadowolenia. Dziewczęta podbiegły do Wiki otaczając ją kołem. Chłopcy pozornie nie zareagowali, udając, że zachowują dystans do "dziewczyńskich zabaw". Jednak ich ukradkowe spojrzenia biegnące w stronę drzwi, w których zniknęły ich partnerki, temu przeczyły. Tymczasem w pokoju ukazała się Karolina z miską pełną wody, a za nią szła Gosia trzymająca w ręku zielony kubek z płynnym woskiem i olbrzymi klucz.
- Kto zaczyna?
Wśród przepychanek i śmiechów pierwsza polała wosk Karolina. Ostrożnie wyjęła bryłę wosku z wody i podeszła do ściany. Któryś z chłopaków przesunął lampkę tak, by cień był wyraźniejszy i przekrzykując się nawzajem, próbowali odgadnąć, co najbardziej może on przypominać.
- To jest pociąg - stwierdził ktoś autorytatywnie.
- Żartujesz! To bardziej przypomina pierzastego węża! Karolina obróć trochę... Widzicie?
-A ja bym powiedział, że to wyboista droga - mruknął Karol dość cicho, jednak stojąca obok niego Wiktoria spojrzała na niego z zainteresowaniem. - Droga? Nie powiedziałabym, ale...
Ujęła kubek i wolnym strumieniem polała wosk przez uchwyt klucza. Następnie spojrzała na cień.
-Hm, nie wiem. Co wam to przypomina? Książkę?
- Czy ja wiem... - Karolina przechyliła głowę. - Gruby zeszyt? Opasły tom?
- Coś na podobę. - Jarek wpatrywał się uważnie w cień, jaki dawała grudka wosku na ścianie. - Coś mi to przypomina, taki skoroszyt jaki mają na półkach w biurach. Wiki ale ci się trafiło - zawołał ze śmiechem.
Karol drgnął. Skoroszyt? Segregator.... I to akurat u Wiktorii... Musiał się temu lepiej przyjrzeć...


