Szósty zmysł  zobacz opis świata »

Dopis 5:Zaczął w zamyśleniu okrążać swój pokój...

« poprzedni dopis
 
Zaczął w zamyśleniu okrążać swój pokój, bębniąc nerwowo w ścianę

- 12 Mbit/s, 12 Mbit/s... - powtarzał ciągle jak jakąś mantrę, spojrzał bezradnie po swoim pokoju - Cholerka, przecież to się nie uda, moje sny marzenia... W końcu bym sobie zagrał w Linejdża bez kolejnego upgrajdu sprzętu, echhh... - uśmiechnął się jakby z dobrego żartu.Usiadł zrezygnowany na łóżku, spojrzał w sufit połyskujący metalicznie.

Wtem przez szum wentylatorów przebił się nowy dźwięk, chrobot klucza w drzwiach. Stary wrócił z pracy, Robert siedział w ciszy na swoim łóżku wiedząc ze za chwilę się zacznie monolog jego ojca. Usłyszał głośny trzask drzwi. Chłopak począł się zastanawiać o co tym będzie awantura, przynajmniej nie zrobią mu szlabanu na komputer, po ostatnim razie kiedy na groźbę ojca o odłączeniu zasilania w jego stwierdził ze może wykorzystać pieniądze leżące na ich kącie w banku na jakiś szczytny cel, na przykład dofinansowanie bezdomnych kotów, na to wspomnienie Robert wybuchnął głośnym śmiechem. Cóż jednak trzeba się zmierzyć z gniewem rodzica. Otworzył cichutko drzwi i zszedł w dół po schodach, jednak coś go zdziwiło. Jego ojciec był pedantem, nigdy nie pobrudził podłogi, zostawiał kurtkę na podpisanym wieszaku. Jednak dzisiaj zobaczył kurtkę rzuconą w kąt, ślady błota na podłodze.

Po wejściu do kuchni zobaczył swojego ojca odwróconego do niego plecami, zrezygnowany opierał się o stół kuchenny, po policzkach ciekły mu łzy, na odgłos kroków Roberta odwrócił się, jego twarz wyglądała tak jakby nagle się postarzał o dwadzieścia lat. Chłopak stał zdębiały w progu, nagle jego staruszek podszedł i przytulił go jak małe dziecko, spojrzał mu w oczy

-Twoja matka nie żyje, ktoś ją potrącił... - Robert poczuł jakby ziemia osunęła mu się spod nóg. Jego matka, jeszcze rano się z nią pokłócił...Chciał ją jeszcze przeprosić...Zobaczył jak coś szybko zbliża się w jego stronę, w ułamku sekundy uświadomił sobie że jest to podłoga... Opadł w ciemność...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*12 Mbit/s - nie powinno używać się skrótów, zwłaszcza gdy to wypowiedź bohatera (dotyczy też poprzedniego wpisu)

*sny[,] marzenia

*uśmiechnął się jakby z dobrego żartu. - z żartu można się śmiać, nie uśmiechnąć

*żartu.[ ]Usiadł

*wiedząc[,] [ż]e

*za chwilę się zacznie - lepiej brzmi "za chwilę zacznie się"

*o co tym [razem] będzie

*Chłopak począł się zastanawiać o co tym będzie awantura, przynajmniej nie zrobią mu szlabanu na komputer, po ostatnim razie kiedy na groźbę ojca o odłączeniu zasilania w jego stwierdził ze może wykorzystać pieniądze leżące na ich kącie w banku na jakiś szczytny cel, na przykład dofinansowanie bezdomnych kotów, na to wspomnienie Robert wybuchnął głośnym śmiechem. - Ten fragment jest napisany chaotycznie. Brakuje słów, są błędy - nie poprawiałam ich, bo liczę na to, że go zmienisz/uzupełnisz/usuniesz.

*Cóż[,] jednak trzeba się zmierzyć z gniewem rodzica. - Nie jest wyraźnie powiedziane za co ojciec się gniewa.

*zostawiał [kurtkę] na podpisanym wieszaku. Jednak dzisiaj zobaczył [kurtkę] - powtórzenie

*jakby [nagle] się postarzał o dwadzieścia lat. Chłopak stał zdębiały w progu, [nagle]

*oczy[.]

*pokłócił...[ ]Chciał

*przeprosić...[ ]Zobaczył

*Zobaczył jak coś szybko zbliża się w jego stronę, w ułamku sekundy uświadomił sobie że jest to podłoga... Opadł w ciemność... - Jeżeli dobrze zrozumiałam, Robert dowiadując się o śmierci matki, był właśnie przytulany przez ojca. Więc nie rozumiem - puścił go? Naturalnym odruchem człowieka byłoby raczej podtrzymać mdlejącego, niż pozwolić mu bezwładnie upaść na podłogę.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.