Uzależnienie  zobacz opis świata »

Dopis 6:Zakładając ten temat...

« poprzedni dopis
 

Lolita 33

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 106,


Zakładając ten temat, myślałam tylko o dwóch swoich uzależnieniach. Teraz kiedy przeglądam wpisy odkrywam w sobie ciągle nowe.

Dziwi mnie trochę, że do tej pory nikt nie przyznał się do posiadania typowego uzależnienia, jakim jest palenie papierosów, lub picie alkoholu…no ale do rzeczy.

Moje jest dość kontrowersyjne, a już na pewno wpisywanie tego tutaj takie może dla niektórych być. Nie jestem jednak osobą pruderyjną, a chyba przyszedł czas najwyższy, przyznać przed samą sobą, że to zaczyna być problemem.

Tak więc od czego jestem uzależniona? Od masturbacji.

Jest ona domeną prawie każdego faceta i tak jak dziewięćdziesiąt procent mężczyzn przyznaje się do jej uprawiania, tak tylko czterdzieści procent kobiet.

Wciąż są one trochę ograniczane i dyskryminowane przez społeczeństwo i jego reakcje, bo przecież dla faceta to naturalne…a kobiecie nie wypada. Otóż nie.

Poznawanie swojego własnego ciała i jego potrzeb jest wg mnie rzeczą najbardziej naturalną jaka może być. Nie spodziewałam się jednak, że tak szybko można się od tego uzależnić.

No, ale trudno zrezygnować z tego, co daje nam tak wiele przyjemności.

Zwłaszcza jeśli w danym momencie swojego życia, tej przyjemności w żaden inny sposób osiągnąć nie możemy. Z różnych powodów. Braku mężczyzny, czy nieporadności mężczyzny, czy nieumiejętności współgrania z tym właśnie mężczyzną, czy czegoś tam jeszcze…Otóż jeśli najdzie mnie ochota na to, by zrobić sobie dobrze, to nie mogę się powstrzymać i muszę dać temu upust. Czasem nachodzi mnie w dziwnych miejscach, ale zwykle odczekam te kilka godzin, zanim dotrę do domu. Zwykle, nie oznacza, że zawsze.

Ochota nachodzi mnie bardzo różnie. Czasem codziennie, czasem raz w tygodniu, ale zawsze zostaje zaspokojona.

Czy jestem zboczona? Może się tak wydawać, ale to naturalna potrzeba kobiety. Tłumaczę to sobie w ten sposób, że chyba lepiej, żeby sama sobie radziła, niż „dawała dupy byle komu”, mówiąc kolokwialnie, po to by się zaspokoić. O facetach też myślicie, że są zboczeni? Na pewno nie. Czy wstydzę się tego? Nie. Zresztą jakbym się wstydziła, nie umieszczałaby tutaj tego wpisu. Może jednak lepiej by było, gdybym nauczyła się nad tym panować, albo ograniczała się. Nie ma to co prawda negatywnego skutku dla mojego zdrowia, ale…

No właśnie ale co…? Nawet żaden argument mi do głowy nie przychodzi. Nikomu tym krzywdy nie robię…także sama nie wiem. Jeśli macie jakieś pomysły, to czekam na sugestie…co w tym może być złego? Bo przecież każde uzależnienie ma tą ciemną, niepożądaną stronę.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 24

Nie, jesteś niesamowita - aż boję sie czytać, bo jaką kontrowersje jeszcze wyciagniesz? :)))


Ale swoją drogą czytałam gdzieś, że można popaść w uzależnienie - ale z punktu widzenia fizjologii to nie jest zdrowe. Ale to inny temat.


Plus za ujmujące wpisy.


Temat rzeka i delikatny jak choera ^_^


Niesamowite jest to, że napisany przez kobietę. Sam bym lepiej nie napisał.


Nie ma jednak czego negować. Nasze społeczeństwo jest pruderyjne tylko na pokaz. Tak naprawdę za niejednymi, zamkniętymi drzwiami umysłu czai się "de sade" :)


Z punktu widzenia fizjologii to wszystko jest szkodliwe. Lekarz chcąc zarobić, zacznie nam wmawiać, że dłubane w nosie też jest szkodliwe i należy się poddać terapii. A onanizm? Nie dość, że rozładowuje napięcie, jakie nam często towarzyszy, to w dodatku podnosi poziom serotoniny (hormonu szczęścia)!!! Róbmy więc swoje i cieszmy się ^_^


Pięknie to napisałaś: lepiej rozładować swoje napięcie samemu, zamiast dawać byle komu.


Jednak ja wolałbym raczej pośrednie rozwiązanie, a mianowicie, wspólne uprawianie onanizmu z partnerem (niekoniecznie tym życiowym).


Pytanie dlaczego?


Odpowiedź jest prosta. Długotrwałe uprawianie onanizmu może prowadzić do tego, że nasz partner (jak już takiego znajdziemy) nie będzie umiał nas pieścić tak, jak to robiliśmy do tej pory w samotności, a co za tym idzie nie będzie upragnionego "finiszu". Napisałem może, nie musi. Jednak zawsze we dwoje raźniej. Widok szczytującego partnera to chyba jeden z najpiękniejszych widoków jakie można sobie wyobrazić, a jeszcze jak to jest naszą zasługą to dopiero powód do dumy i szczęścia.


 


Za podjęcie tematu i za naturalny opis swojego uzależnienia (nawet jeśli to prowokacja) należą Ci się plusy!!!


PS. Niech kamieniem rzuci ten, co się nigdy nie oanizował :D


właśnie...niech rzuci.


To żadna prowokacja. Chciałam to opisać,i nie było to wcale takie łatwe,  i miałam też  nadzieję, że ludzie zamiast się oburzać, będą się też do tego przyznawać.  Zwłaszcza kobiety.


Tak...ten jeden minus brałam pod uwagę, że kiedy moje ciało przyzwyczai się do jednego rodzaju pieszczot, potem nie będzie potrafiło odpowiednio reagować na inne, te od mężczyzny. Trafnie więc to zauważyłeś.


Tylko w moim przypadku sęk jest w tym, że ja tego partnera nie mam, a dawanie się " masturbować" byle komu, jest dla mnie prawie jednoznaczne z "dawaniem dupy byle komu".


W każdym razie przekaz zrozumiałam. Dziękuję za plusy.


:) nie mówię, że masz to robić z byle kim i w dodatku zmieniać co tydzień, ale warto jest znaleźć taką osobę na dłużej...
Im dłużej robisz to sama, tym trudniej będzie w przyszłości, choć to nie jest regułą. Mężczyzna, gdy tylko wykaże odrobinę dobrej woli i chęci, z pewnością szybko pojmie o co chodzi i będzie ok :) Skąd to wiem? Tajemnica ;) 


Pozdrawiam ^^


Ale zboczeńcy... a fuuu! ;)


Afro nie mów mi, że rzucasz kamieniem :P


A teraz na poważnie, wypowiedzieć się muszę bo bym chyba umarła nie zahaczywszy o taki temat :p Nic nie pozwoli kobiecie poznac własnego ciała i wlasnych preferencji czy potrzeb w taki sposob jak wlaśnie onanizm. Jest zdrowy i niczemu nie szkodzi, a mężczyznę mozna poinstruować, to jest możliwe jeżeli między partnerami jest bezgraniczne zaufanie i umiejętnośc rozmowy o własnych potrzebach. Jeżeli tego nie ma to facet idzie na lewo a kobieta się onanizuje coraz częściej albo też idzie...na prawo żeby nie było, że idą razem. ;)


Tak, teraz już wszystko rozumiem i cieszę się, że podzielasz moje zdanie :)


No ja się z tym zgadzam.


jasne, że warto kogoś takiego znaleźć, tylko że ja mam pewne wymagania,a  szukam już dobrych kilka lat. Nie mogę zadowolić się " wyrobem czekoladopodobnym", bo ja chcę tej prawdziwej czekolady. Także nadal szukam.


:)


O, ale temat rozbujał moderatorów :))


a ja chyba staroświecka jestem - kamieniem nie rzucę, ale wolę sie zachwycać innymi aspektami sexu, jakoś bardziej do mnie przemawają. A brak partnera? nie wiem, onanizm jakoś mi nie leży ...:(


gebilis


nie przejmuj się. Statystyki podają, że ja jestem w miejszości a Ty w większości. ;p


Lolita, masz absolitną rację z tym czekaniem. Tygrysek przedstawia typowo męski punkt widzenia nie biorąc pod uwage tego, że kobiety w miażdżacej większości muszą się zaangażować emocjonalnie, przynajmniej zakochać, zauroczyć żeby w ogóle pomyśleć o przyjemnościach cielesnych z danym mężczyzną. Zdarzają się wyjątki i być może on taki spotkał ale wyjątki są potwierdzeniem reguły. ;)


Tygrysku, mamy częściowo takie samo zdanie, ale co do znalezienia sobie osoby w celu zaspokajania potrzeb fizycznych niestety nie mogę się zgodzić bo można kogoś pragnąć, pożądać ale zawsze wiążą się z tym dodatkowe emocje i jak czytam wypowiedzi podobne do Twoich to zaczynam wątpić w to, że mężczyźni też potrafią kierować się uczuciami. Oczywiście z większością się zgadzam ale akurat w tej kwestii nie mogę i być może dlatego tak myślę bo jestem kobietą. Mogę zrozumiec męzczyznę ale nie muszę podzielać jego zdania do końca. :)


Afrodisiac


Tygryskowi chyba nie chodziło o byle kogo do zaspokajania tych potrzeb.


Chociaz, takich kobiet teraz coraz więcej i więcej. Same też zaliczają i wpisują w notesiki kolejne zdobycze. Na szczęście nie wszystkie :P możemy się tylko cieszyć, że nie jestesmy, w tej grupie...i tak! Możemy uważac się za lepsze ;P


Nie jestem i nigdy nie byłam pruderyjna i zdarza mi się grzeszyć ;) Nie uważam też, że tygrysek namawia do uprawiania seksu z byle kim, nie o to mi chodziło. Przedstawił typowo męski punkt widzenia jeżeli chodzi o poszukiwanie partnera, czyli szukanie kogoś do seksu i ja tak to zrozumiałam. Tak myśli większość mężczyzn i wcale tego nie neguję ale nie zgodzę się z takim podejściem i taką myślą. Nigdy nie dałabym podobnej rady kobiecie, tak więc to napisałam, że nie podzielam zdania tygryska w tej kwestii. Kobieta i mężczyzna, dwa różne punkty widzenia i bardzo się z tego cieszę bo zaczęłabym się martwić gdybym myślała po męsku.


Jeżeli chodzi o onanizm to nie wierzę w żadne skutki uboczne u kobiety i w celu ich uniknięcia szukanie partnera do wspólnych zabaw. Takie jest moje zdanie. :) 


nie martw się nie zamierzam szukać kogoś takiego ;P


Ale za to zamierzam, postarać się by to...ograniczyć. Nie dlatego, że boję sie jakichkolwiek skutków ubocznych, ale dlatego, że denerwuje mnie, jak coś ma nade mną władzę i mną kieruje, a ja nie umiem nad tym zapanować.


 


święte słowa - nie ulegać uzależnieniom


a na marginesie, fizjologicznie onanizm działa na zaburzenia przepływu krwi w organiźmie, ale nie neguję, że może być pozytywnym ubarwieniem sexu partnerów


zaburzenia przepływu krwi...żebym przypadkiem nie umarła. tak to dramatycznie zabrzmiało.


Mi te zaburzenia jakoś odpowiadają ;p


Wszystko się wyciszy jak znajdziesz odpowiedniego partnera. Nie walcz z tym bo to nic nie da, a wręcz się nasili... potraktuj to jak trening wlasnego ciała. ;)


Czyżby okazało się, że jednak zgadzam się w dużej części z tygryskiem? Nagadałam się niepotrzebnie... idę sobie strzelić w łeb...albo napiszę o swoim uzależnieniu od pisania pierdół. Shit! :]


Prawdziwa czekolada, to jest to :) Jak dla mnie bomba :) Afro, niepotrzebnie się się spalasz ;) Pisząc, miałem na myśli znalezienie partnera (jednego) na dłużej. Wiem, że to jest szukanie, takie jakby się szukało na stałe, ale tu nie chodzi o sex tylko o namiastkę tego co zwiemy sexem. Tsu pisze w kolejnym dopisie, że temat jest kontrowersyjny... hmm... a ja uważam, że temat jest jak najbardziej ludzki i nie ma się czego wstydzić. Co do ograniczania Loli, to tak jak pisze Afro, nie rób tego. Jak już będziesz mieć swoją "czekoladę", która stanie na wysokości zadania i będzie miała temperament, odpowiadający Twojemu, to wszystko się łagodnie rozejdzie i temat spadnie do minimum, co nie znaczy, że zniknie w ogóle ;)


♠Oczywiście, jak zostało to wielokrotnie podkreślone, to męski punkt widzenia ^__^


 


Oj Tygrysku, powołujesz się na moje słowa, a jednak nie sprawdziłes chyba do końca znaczenia wyrazu 'kontrowersyjny' ^^ to nie znaczy 'zły', tylko 'prowokujący do dyskusji', a jeśli widzę, 19 komentarzy do jednego wpisu chyba mozna nazwać ten wpis 'prowokującym do dyskusji', nie sądzisz? ^^
a co do samej masturbacji, nie mam nic przeciwko, a nawet popieram obiema rękami. I nogami też. Nie widzę w tym nic złego, chociaż chyba również mogłabym to w swoim przypadku uznać za uzależnienie. Ale cóż, kobiety mają swoje potrzeby, a skoro faceta (ani kobiety, w moim przypadku :D) niet, to trzeba radzić sobie samodzielnie. I tutaj w stu procentach również popieram Lo.
A co do wyrobów czekoladopodobnych - czasem wystarczy nieco z nim pogadać, nakierować, bo oni się szybko uczą ^^ (a przynajmniej niektórzy), a potem to już sami z siebie pięknie dają sobie radę ^^
Tsuki


"Co do ograniczania Loli, to tak jak pisze Afro, nie rób tego." oj tygrysku, tygrysku :)))


Gebilis, polecam spróbować, tylko żebyś w uzależnienie nie popadła... ;)))


Ale sie zrobilo... takie forum wrecz o masturbacji ;)


Lolitko, Ty to potrafisz...


* Teraz[,]

* wpisy[,]

* papierosów[/,]

* najwyższy[/,]

* jest w[edłu]g mnie

* naturalną[,]

* swojego życia[/,]

* mężczyzny[/,]

* Zwykle[/,]

* po to[,]

* nie umieszczałaby[m]

* panować[/,]

* Nie ma to[,] co prawda[,]

* No właśnie[,]

* tak[ ]że sama

* ma t[ę] ciemną,

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.