Szafirowa Krew  zobacz opis świata »

Dopis 9: Zamknęła oczy i wciągnęła...

« poprzedni dopis
 

specyficzna_ja 7

Od: 01.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 32,


***

Zamknęła oczy i wciągnęła nozdrzami świeże powietrze. Starała się wszystko, dokładnie przemyśleć, lecz nie bardzo jej to wychodziło. Jej rozmyślania przerwało delikatne drżenie. To nie ona drżała – to ziemia. Padła na murawę i przyłożyła do niej głowę.

Rytmiczne uderzenia kopyt, z każdą chwilą coraz to wyraźniejsze. Przełknęła ślinę. Czuła, że zbliżający się jeźdźcy nie są przyjaciółmi. Ponownie tego dnia zakręciło jej się w głowie. Zamknęła oczy, aby po chwili je otworzyć. To, co przed ułamkiem sekundy widziała, kolosalnie różniło się od tego, co teraz miała przed sobą. Jej oczy nabrały wyraz, pełen zdziwienia, szoku oraz bezgranicznego strachu.

Była noc.

Ciemna, niebezpieczna i tak bardzo napędzająca strach w sercu Saithis.

- Muszę coś zrobić! – Krzyknęła w myślach, na widok zbliżających się koni.

Wstała i natychmiast z powrotem upadła w magiczny krąg. Oszołomiona upadkiem, resztą siły uniosła głowę. Przed oczyma zamajaczyły jej się postacie na dużych, czarnych wierzchowcach. Nie mogła dojrzeć ich twarzy, poprzez silnie spadający z nieba deszcz oraz zmęczony z natłoku wrażeń umysł. Udało jej się natomiast, zapamiętać barwy, w jakie odziani byli zbrojni. „Czarno- żółta” – wojsko mrocznych elfów, potocznie zwanych „Dunmerami”. Chwilę później opadły jej powieki, a ona pogrążyła się w śnie.





***

Długo nie potrafiła odzyskać przytomności. Minęła cała doba, aż poczuła na dłoniach i szyi lekkie łaskotanie. Mózg zaczął ponownie, właściwie pracować, dając o sobie znać silnym bólem w okolicach potylicy. Nie otwierała oczu bojąc się tego, co ujrzy.

- Jestem w lochu? – Zastanawiała się, jeszcze nie do końca przytomna.

Poruszyła lewym nadgarstkiem i zaraz tego pożałowała, czując przeszywający ból w okolicach palca wskazującego. Najwyraźniej jej upadek musiał spowodować więcej szkód, niż podejrzewała. Wzięła głęboki wdech. Była to druga rzecz, w ciągu kilku sekund, której równie mocno pożałowała. Zapach, jaki wydzielało miejsce, w jakim się znajdowała był odurzający. Odurzający do tego stopnia, że zbierało jej się na wymioty. Ostry, silny smród stęchlizny oraz wilgoci, był nie do wytrzymania.

- A więc jednak jestem w lochu – przemknęło jej przez myśl, kiedy przygotowywała się do otwarcia oczu.

Powoli, nie śpiesząc się uchyliła powieki. Na początku dalej przed sobą miała tylko ciemność. Po chwili jednak, wszystko zaczęło nabierać właściwych dla siebie kształtów i barw. Zmarszczyła zdumiona brwi. Jeśli miejsce, w którym się znajdowała, faktycznie było lochem, to był to doprawdy bardzo dziwny loch. Podłoże, na którym leżała nie okazało się najzwyklejszą w świecie ziemię, a drewnem. Ściany zostały wykonane z dziwnej mieszaniny długich, grubych gałęzi. W pomieszczeniu było w miarę jasno, lecz po oknie – ba choćby małej dziurce – nie było, ani śladu. Zagryzła wargę. Nic nie rozumiała. Nic.

Nagle poczuła jak przeszywa ją fala siły i energii. Bez problemu wstała i zaczęła się rozglądać. Rozdziawiła usta na widok schodów prowadzących w dół.

-, Od kiedy to w lochach, zamiast krat, metalowych kłódek i strażników są schody? – Zastanawiała się.

Schyliła się i wzięła z podłogi Wielką Księgę, zdziwiona faktem, że nie zabrano jej. Podeszła do schodów z zamiarem zbadania, miejsca, do którego prowadzą. Już miała schodzić, kiedy usłyszała za sobą cichy szelest. Odwróciła się napięcie, zasłaniając przy tym wolnym ręką i czekając na uderzenie. Spodziewała się, że to strażnik zorientował się, iż dziewczyna się ocknęła. Nikogo jednak takiego nie ujrzała. Przed nią stała małą dziewczynka. Jej duże, bursztynowe oczy wpatrywały się w nią z zaciekawieniem. Miała rude włosy, spięte w dwa fikuśne kucyki. Po pomieszczeniu rozległ się perlisty śmiech dziecka. Dziewczynka podeszła do Saithis i wręczyła jej, mały biały kwiatuszek. Zielarka od razu rozpoznała stokrotkę.

- Dziękuję. – Powiedziała niepewnie.

Dziewczynka jednak jej najwidoczniej nie zrozumiała, bo dalej wpatrywała się w kobietę z niezmienionym wyrazem twarzy. Jej skupienie na dziecku, zostało przerwane przez głos, dochodzący z ciemnego końca pomieszczenia.

- Asailas contarella porüle que sai?

Saithis rozłożyła ręce, dając znać przy tym, ze nic nie zrozumiała.

Z cienia wyszła kobieta. Urodą oraz ubiorem spokojnie mogła dorównać, – jeśli nie przewyższyć – bogate damy z południa. Miała na sobie długą, zieloną suknię bez ramion, obszywaną srebrną nitką na dekolcie, sprawiającą wrażenie pajęczej sieci. Na szyi kobieta zawiesiła zielony, jaskrawy klejnot, który delikatnie lśnił w padającym na niego nikłym świetle. Blond włosy sięgały jej do ramion, a na nich gdzieniegdzie wplecione zostały, nieznane jej dotąd kwiaty. Uśmiechała się do zielarki. A uśmiech jej był przepiękny, słodki, a zarazem pewny i pełen swoistej nonszalancji.

- Es te lari kasüne resteiled? – Spytała, unosząc ku Saithis nadgarstek i ukazując jej bransoletkę. Jej bransoletkę.

Dziewczyna zrozumiała, o co chodziło kobiecie. Najwyraźniej pytała, czy to jej bransoletka. Kiwnęła potakująco głową, nie odwracając wzroku od oczu kobiety.

- Dziękuję. – Odparła tamta we wspólnej mowie.

Saithis nie okazała zdziwienia. Nic już nie było w stanie ją zdziwić. – Jestem Aisha – kontynuowała – a to jest moja podopieczna; Shella. Wybacz, ale niestety nie może Ci nic powiedzieć, ponieważ nie jest jeszcze dorosła. Właśnie, dlatego powitała Cię stokrotką. – Ponownie się uśmiechnęła.

- Gdzie ja jestem? I czy wy jesteście elfkami?

- W Pniu Wielkiej Estery. Nie, nie jesteśmy elfkami. Jesteśmy Leśnymi Driadami. Wybacz, ale wydaje mi się, że nie jest to odpowiednie miejsce, do bardziej szczegółowych wyjaśnień. Chodź za mną. Kiedy dojedziemy na miejsce, wszystko Ci opowiem.

Dwie postacie ruszyły schodami w dół. Saithis chwilę się zastanawiała, wietrząc jakiś podstęp, lecz kiedy się odwróciła i ujrzała w miejscu, w którym leżała, tajemniczy krąg, wszelkie jej wątpliwości zostały rozwiane.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 7

Brawo za brawurową reklamę opowiadania. Może już niedługo znajdę czas na poczytanie i pisanie.


Miło, że tak sądzisz ;) ale jeszcze bardziej byłoby mi miło gdybyś wypowiedział się na temat opowiadania ;) oraz, oczywiście sam coś ciekawego dopisał ;) Pozdrawiam ;)


* wszystko[/,] dokładnie
* {coraz to wyraźniejsze} - uderzenia kopyt powinny być głośniejsze bądź mocniejsze.
* wyraz[u], peł[/en][nego] zdziwienia,
* [/-]["]Muszę coś
* zrobić!["] - [/K][k]rzyknęła
* w myślach[/,]
* zamajaczyły jej [/się]
* ich twarzy[/,] poprzez
* natomiast[/,] zapamiętać
* [/"]Czarno-[/ ]żółta[/"] - wojsko
* [/m][M]rocznych [/e][E]lfów,
* [/"]Dunmerami[/"].
* jej powieki[/, a ona] [i] pogrążyła się
* ponownie[/,] właściwie
* oczu[,] bojąc
* [/-]["]Jestem w lochu?["] - [/Z][z]astanawiała
* druga rzecz[/,]
* {Zapach, JAKI wydzielało miejsce, W JAKIM się znajdowała był odurzający.} - powtórzenie
* znajdowała[,] był
* wilgoci[/,] był nie do
* [/-]["]A więc jednak
* w lochu["] - przemknęło
* nie śpiesząc się[,]
* jednak[/,] wszystko
* Zmarszczyła[,] zdumiona[,]
* na którym leżała[,]
* w świecie ziemi[/ę][ą], [/a][lecz]
* ba[,] choćby
* nie było[/,] ani
* poczuła[,] jak
* na widok schodów[,]
* [/-']["]Od kiedy to
* i strażników[,] są schody?["] - [/Z][z]astanawiała
* zbadania[/,] miejsca
* do którego prowadz[/ą][iły].
* przy tym woln[/ym][ą] ręką
* stała mał[/ą][a] dziewczynka.
* Po pomieszczeniu [/rozległ] [poniósł] się
* wręczyła jej[/,] mały[,]
* - Dziękuję[/.] - [/P][p]owiedziała
* na dziecku[/,]
* przy tym, [/z][ż]e nic
* dorównać[/,] - jeśli nie
* z [/p][P]ołudnia.
* {a na nich gdzieniegdzie wplecione zostały} - ja bym to zmienił na: "a gdzieniegdzie zostały w nie wplecione"
* jej dotąd[,] kwiaty.
* słodki[/, a] [i] zarazem
* [/S][s]pytała, unosząc
* {ukazując jej bransoletkę. Jej bransoletkę.} - to zdanie brzmi trochę bez sensu.
* - Dziękuję[/.] - [/O][o]dparła
* w stanie j[/ą][ej] zdziwić.
* podopieczna[/;][,] Shella.
* ale[,] niestety[,] nie może [/C][c]i
* Właśnie [/,] dlatego
* powitała [/C][c]ię
* odpowiednie miejsce[/,]
* wszystko [/C][c]i opowiem.


Prosiłaś o moje zdanie na temat tego opowiadania. Cóż mogę napisać? Nie jest w moim guście. Nie to jednak zaważyło na tym, że opowiadanie mi się nie podoba.
Przede wszystkim, jest sporo błędów. Oczywiście, że nie muszę robić korekt, ale jest to i tak męczące, zwłaszcza przy tak długich ilościach tekstu. Na razie powinnaś ograniczać się do krótszych wpisów. Po drugie: fabuła niezbyt ciekawa, brak polotu, akcja stoi jakby w miejscu. Czasami mam wrażenie, że pewne motywy, zdania, wypowiedzi się powtarzają, i to za często. Nie daję żadnej oceny, bo nie chcę cię zniechęcać, ale powinnaś dopracować opowiadanie. I powtarzam to, co wcześniej napisałem: ono powinno się znaleźć w szkole pisania, ponieważ nie masz jeszcze wyrobionego stylu pisarskiego ani pewnych zasad ortografii, stylistyki, itd.


Nie ma to jak oberwać od moderatora, co? Cóż, mnie to "opowiadanie bez polotu i ciekawej akcji" całkiem zainteresowało, choć nie jestem żadnym dostajnikiem tej strony, a jedynie pospolitym pożeraczem książek;) A a propos Twojej ingerencji w moje wpisy, to albo ja nie pamiętam co napisałam (i ani chybi posunęła mi się skleroza), albo Twoje zmiany były bardzo kosmetyczne. Wpis spoko, choć już zdarzały Ci się tu lepsze;)


Akcja być może nieco stanęła przez przypadek - trzy osoby planowały dopisać ten sam fragment w mniej więcej tym samym czasie, co w rezultacie zaowocowało trzema dopisami na ten sam temat.


Twoje wpisy podobają mi się ogromnie. Nie zgadzam się z brakiem własnego stylu. Głowa do góry, ks_hp nie kryje, że nie przepada za fantasy, więc nie dziwię się, że opowiadanie miało szansę nie przypaść jej do gustu. Mi jak najbardziej przpadło:)


 


Może to głupie pytanie, ale jakiej płci jest ks_hp? "Wygląda" na kobietę, ale wypowiada się w rodzaju męskim...;)


spokojnie, jestem dwojakiej natury :D


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.