W poszukiwaniu przyjemności  zobacz opis świata »

Dopis 20:Zapewne nie śmiałby napisać nic więcej , by...

« poprzedni dopis
 

Aletheia 112

Od: bardzo dawna,aktywny: dawno temu

Tekstów: 0,

Dopisów: 188,


Zapewne nie śmiałby napisać nic więcej, by nie mącić cudownego uroku chwili, która potężniała z każdą minutą, niczym drapieżne, rozjuszone morze ciągnące na swej grzywie statek zmierzający do portu. Romantyzm, w swej czystej, przejrzystej postaci lał się strumieniami z ciał kochanków, by wreszcie utworzyć ocean, pełen raf i refleksów wodnych tańczących z syrenami i sylfami. Krystaliczne jezioro rozkoszy, słodkie do omdlenia, niczym aromat poranka odbijający swój oddech na skórze gładkiej jak jedwabna nić, głaszczący szyję, piersi i gorące, drżące uda.

Tymczasem Kesha, czekając w pokoju, nie chcąc w niegrzeczny sposób opuścić mieszkania bez pożegnania, słuchając pełnej napięcia ciszy dopraszającej się o jęki i westchnienia, postanowiła rozładować atmosferę, zasiadając przed fortepianem, przywiezionym z dalekiej Francji przez siostrę. Zakasała rękawy jedwabnego szlafroka i delikatnym dotknięciem w klawisze, rozpoczęła snucie piątej symfonii Beethovena.

Margaret natomiast wiła się w spazmach rozkoszy pod wpływem zmysłowych pieszczot Chaza, który niczym drapieżny zwierz, przejął inicjatywę mistrza ceremonii. Znał się bowiem na magicznej sztuce przynoszenia niewiastom przyjemności jak nikt inny na świecie. Tak więc, dbając o doznania partnerki, pobiegł chybcikiem po specjalny dodatek – „majonez babuni” – do sklepu i po wór aromatycznej szałwii do sąsiadki. Często tracił równowagę po drodze i upadał, bowiem jego potężny, nieostudzony, nieodłączny przyjaciel bardzo mu ciążył. Z majonezem poszło mu nader szybko, więc wziął jeszcze torebkę dobrego tytoniu do fajki. Wór szałwii natomiast, odebrała mu wciąż grająca na fortepianie Kesha, słodko marszcząc czoło oraz twierdząc, że dymek szałwii działa halucynogennie, a więc nie czas jeszcze na jego spożywanie. Tak więc Chaz, nie zastanawiając się zbyt długo, odnalazł pośród wielu pokojów sypialnię gościnną, gdzie Margaret czekała nań, przywiązana do łóżka za pomocą skarpetek z uśmiechniętym pyszczkiem Kubusia i nasmarował jej twarz zakupioną przez siebie jajeczną miksturą, po czym z wielkim namaszczeniem począł ją zlizywać. Następnie ten sam incydent powtórzył na piersi niewieściej, schodząc coraz niżej i niżej, aż dotarł do drzwi wejściowych domostwa i wieńczącej je wycieraczki. I znów ocean błogości przybrał na sile, uderzając swą falą w klify podniebne, porywając parę w szalone odmęty przyjemności. Barwy grały na klawiaturze refleksów, kryjąc się w każdym centymetrze chmury powabnej jak jasne oko słoneczne. Zaprawdę, wielkie były zdarzenia, które miały miejsce w sypialni kochanków. Wzlatywali oni do gwiazd na grzbiecie zwinnej pantery śnieżnej o oczach barwy szafiru, to znów podziwiali najgłębsze zakątki tajemnych jaskiń podziemnych – pradawnych dzieci ziemi, to znów nurkowali w przestworzach krain pełnych aromatu chwil przedziwnych, eksplodowali wraz z gorącymi, hawajskimi, dzikimi wulkanami i tańczyli pośród spadających płatków śniegu, wirujących niestrudzenie. A kiedy Chaz wreszcie spłynął sennie na miejsce obok Margaret, całkiem wyczerpany, spocony i sapiący z przejęcia, zapytał:
– Jak ci się podobało, ma miła?
– Och, bardzo mi się podobały nasze wyczyny – odrzekła niewiasta. – Tylko, czy następnym razem moglibyśmy zrobić to z choć minimalną dozą penetracji?
– Ach, wiedziałem, że o czymś zapomniałem – rozpromienił się Chaz.
– O czymś zapomniałeś? Ty nawet mnie nie rozebrałeś! Wszystko teraz muszę wyprać, tak bym tylko zmyła to z siebie.
– Oj, szczegóły, szczególiki – żachnął się mężczyzna, po czym rozpoczął wdziewanie ubrania, leżącego dotąd starannie na kupce.
– Daj. Pomogę ci – stwierdziła słodko Kesha, która właśnie weszła do pokoju. – Mężczyźni są tacy nieporadni. Pragną by im zakładać skarpetki i zawiązywać sznurówki u butów, gdyż sami nie potrafią.
– Ja oprócz tego jestem bardzo rycerski – wypiął dumnie pierś Chaz.
– Tak, słyszałam – zarumieniła się siostra gospodyni.
– A cóż takiego słyszałaś? – uniosła brwi zaciekawiona Margaret.
– No, na przykład moment, gdy Chaz wydawał okrzyk: „Geronimo”, a potem cały dom trząsł się tak, że obrazki ze ścian w salonie spadały.
– To już jest przeszłość, tymczasem skoncentrujmy się na rzeczywistości – rzekł zadowolony Chaz.
– Jeśli tak – zaczęła Kesha – chciałabym się pożegnać. Zdaję sobie sprawę jakim kłopotem byłaby dla ciebie Mar moja obecność w tym domu.
– Och, jak dobrze, że to rozumiesz – rozpromieniła się Margaret.
– Zatrzymam się w tutejszym motelu.
– Ojej, to zaraz obok mej willi – ucieszył się Chaz. – Jeśli chcesz, odwiozę cię tam mym wspaniałym samochodem marki „Fiat Lux”.
– Wspaniale, kochany! – zawołała Margaret. – Nie zapomnij tylko wziąć tego worka z szałwią. Całkiem nie wiem co z nim zrobić.
– Jasne! – Kesha aż klasnęła w dłonie, po czym namiętnie pocałowała Margaret w usta. – Zobaczymy się jutro.
– Mhmm. Dobrze. I ciebie też, złotko mam nadzieję jutro ujrzeć – gospodyni zawadiacko mrugnęła okiem do Chaza. – Tymczasem zaopiekuj się Keshą i bezpiecznie odeskortuj ją do motelu.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 6

Ponieważ jestem śpiąca i najprawdopodobniej zaraz spocznę snem wygodnym na klawiaturze, tekst mógł wyjść nielogiczny i delikatnie mówiąc... dziwny. Niestety moja świadomość przypomina póki co świadomość pijanego, także bykami zajmę się w przyszłości, jeśli dotrwam do tego momentu. Mam tylko nadzieję, że nie wyszedł z tego niesmaczny kotlet, bo jak wiadomo takim kotletem można tylko dać po głowie Zarządcy Parku.

Dobrej nocy, riebiata! - jak to mówił kapitalik.

Ty to napisałaś? G E N I A L N E !

A dzisiaj jak przeczytałem, nie robi juz takiego wrażenia. Jak to jest *tu powinien być znak zapytania, ale mam do czynienia z inną klawiatur.

Przeczytałem dzisiaj w BRAVO GERL niesamowity tekst, który przytaczam; Kiedy penis jest sztywny, a pochwa wilgotna, mogą się połączyć. Dzięki odpowiedniemu nawilżeniu pochwy oraz jej silnemu umięśnieniu i rozciągliwości, członek może byc wprowadzony do ciała kobiety. Co nazywamy stosunkiem płciowym. Najwrażliwszą częścią członka jest jego c z u b e k. Za to u kobiet najbardziej czułą strefą erogenną, miejscem wyjatkowo wrażliwym na dotyk, którego pieszczenie powoduje pobudzenie seksualne, jest łechtaczka. Podczas stosunku mężczyzna wykonuje tak zwane ruchy frakcyjne, rytmicznie pocierając penisem o sciany kobiecej pochwy. Efektem takiego pocierania jest ORGAZM.
~ Pan Orgazm ~ podpowiedziała prążkowana kotka.

Wow. Ale akcja. Miło, że wpis się spodobał (mniej lub bardziej):). Tekst na pewno jest tym zachwycony i pozdrawia, machając wesoło łapką.

Jak to jest, że wpis robi różne wrażenie? Podejrzewam wiele czynników na to wpływa, m.in. stan emocjonalny czytającego, nastawienie psychiczne itp.

Sama też zastanawiam się nad wieloma sprawami. Np. co mi strzeliło do głowiszcza, by zapraszać do akcji szanownego Pana Majoneza i Panienkę Szałwię? Zaiste, wesołe towarzystwo się dobrało...

@Love: Odnośnie "Bravo Gerl": Zaiste, jest to bardzo pouczające, na pewno wielu człowiekowatych się ucieszy z możliwości nabycia nowej wiedzy o ruchach frakcyjnych oraz umięśnieniu i rozciągliwości pochwy (np. tej od miecza). Mam jednak nadzieję, że nie jest to wzorcowy opis, jaki chcieliby przeczytać powyżej.

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.