"Zapomnienie" to jest to słowo, które koniecznie chciał znależć w swoim słowniku, ale pomimo, ze przewertował go w przód i w tył, nie znalazł.
Pokój bardziej przypominał grobowiec niż przytulne mieszkanko, więc ręką silniej zacisnął klapy płaszcza pod szyją. Wstrząsnął nim dreszcz.
"Długo jeszcze?" pomyślał. Myśl sunęła powoli, nie wzniecała niepokoju. A przecież powinien się niepokoić. Nie wiedział gdzie jest, z kim jest. A może jest sam? To go uspokoiło na moment. Sam, już dawno nie był sam. Ciągle ktoś się kręcił. Zaglądał mu przez ramię. Cholera, to naprawdę miło być samemu.
Wyciągnał nogi, ręka opadła wzdłuż ciała. Słownik głucho uderzył o podłogę.
Niedaleko,nieledwie kilka kroków w lewą stronę od siedzącego stał mały stół. Przykrywały go ułożone w trzy solidne stosy kartki papieru. Wszystko pokrywała gruba warstaw kurzu, a na jednym ze stosów, tym blizej okna mały pajączek plótł delikatną, srebrzystą pajęczynę.
Nagle silny podmuch wiatru uderzył w okno, z łoskotem odrywając jego skrzydło od framugi, wdzierając się do pomieszczenia. Kurz zafalował, uniósł się brudną mgiełką nad stołem i wraz z podmuchem znalazł się za nim.
Pokój bardziej przypominał grobowiec niż przytulne mieszkanko, więc ręką silniej zacisnął klapy płaszcza pod szyją. Wstrząsnął nim dreszcz.
"Długo jeszcze?" pomyślał. Myśl sunęła powoli, nie wzniecała niepokoju. A przecież powinien się niepokoić. Nie wiedział gdzie jest, z kim jest. A może jest sam? To go uspokoiło na moment. Sam, już dawno nie był sam. Ciągle ktoś się kręcił. Zaglądał mu przez ramię. Cholera, to naprawdę miło być samemu.
Wyciągnał nogi, ręka opadła wzdłuż ciała. Słownik głucho uderzył o podłogę.
Niedaleko,nieledwie kilka kroków w lewą stronę od siedzącego stał mały stół. Przykrywały go ułożone w trzy solidne stosy kartki papieru. Wszystko pokrywała gruba warstaw kurzu, a na jednym ze stosów, tym blizej okna mały pajączek plótł delikatną, srebrzystą pajęczynę.
Nagle silny podmuch wiatru uderzył w okno, z łoskotem odrywając jego skrzydło od framugi, wdzierając się do pomieszczenia. Kurz zafalował, uniósł się brudną mgiełką nad stołem i wraz z podmuchem znalazł się za nim.


