Co u Ciebie? - Czyli zbiorowy pamiętnik  zobacz opis świata »

Dopis 93: Zastanawiam się , do jakiej ja szkoły...

« poprzedni dopis
 
***

Zastanawiam się, do jakiej ja szkoły chodziłam. I czy faktycznie byłam w maturalnej klasie, bo z tego co czytam, to chyba nie.

Jakieś zarwane noce, tysiąc pięćset lekcji i lawina zadań domowych. Prócz tego fakultety.

To chyba ja w ogóle nie chodziłam do szkoły.

Pierwsza klasa owszem, wyjazd o 6 rano, powrót o 16, a potem 8h zakuwania. Druga klasa, jeszcze gorzej, godziny wyjazdów i powrotów te same, potem szybko zjedzone cokolwiek, herbata i norma zakuwania - 13h. Później kilka godzin snu i znowu wszystko od początku. A pod koniec roku załamanie nerwowe. Co prawda i tak byłam w lepszej sytuacji, widocznie miałam silniejszą psychikę, bo jedna dziewczyna na kilka miesięcy musiała odejść ze szkoły, chodzić do psychologa i jechać na proszkach. Wróciła w trzeciej klasie. Ja natomiast ograniczyłam się do dwóch dni, kiedy matka zatrzymała mnie przemocą w domu i które przespałam martwym bykiem. I humor mi wrócił. Ale szczerze mówiąc wcale nie musiałam tego wszystkiego robić, no ale na ambicję nie ma rady.

W trzeciej klasie natomiast... Przedsionek matury i cóż? No właśnie nic. Opuszczałam mury szkolne o 11.25, zwyczajowo po 4 lub 5 lekjach, szłam do domu i nie robiłam NIC.

Zdawałam praktycznie całą maturę rozszerzoną i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że uczyłam się tylko na historię, co i tak mi nic nie dało, bo strzelili temat wypracowania o Prusch Wschodnich w wieku, o którym nie miałam zielonego pojęcia. Więc napisałam sobie o czymkolwiek i nawet dostałam za to jakieś punkty i szalenie się zdziwiłam. Dodatkowy angielski zapewne uratował moją maturę, bo prócz tego nie robiłam nic, słówka jakoś same właziły mi do głowy, bez żadnej pomocy z mojej strony. A na WOS i polski nie robiłam najzwyczajniej w świecie nic. No, kilka godzin pred egzaminem z WOS-u otwarłam książkę i przeczytałam sobie o UE. I tyle. Nic więcej. A matura zdana bdb, bez problemu dostałam się na studia dzienne.

Żadnych zarwanych nocy, żadnej szarpaniny. To czy to była matura? Eee...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.