Zauważyłam pieczęć z białego wosku. Na niej widniał przedziwnych kształtów herb. Ostrożnie wyciągnęłam wiadomość z dzioba ptaka i lekko pogłaskałam go po smukłym łebku. Orzeł wydał z siebie przenikliwy skrzek i wzleciał w powietrze. Jeszcze chwilę patrzyłam za tym przepięknym stworzeniem i zwróciłam wzrok z powrotem na zapieczętowaną kopertę. Zdecydowanym ruchem złamałam pieczęć i zaczęłam czytać. Pismo pochodziło od Białych Elfów. Byłam tego pewna. Ledwo mi znane trudne do odczytania runy pokrywały mały skrawek pergaminu.
Ogólny sens pisma zdziwił mnie. Bardziej niż bardzo. Elfy oczekiwały, że przybędę do ich górskiej siedziby i spotkam się z władcą. W wiadomości nie było zawarte jaki jest powód tego niespodziewanego zaproszenia. Rinfea zastanowiła się. Może mógłby być to pierwszy krok do zjednoczenia Wiedźm oraz innych przyjaznych im ludów z Elfami? Jednak podejrzewałam też podstęp...W końcu mogły chcieć zgładzić ostatnią Wiedźmę zanim ta odnajdzie swojego następcę. Sprzeczne uczucia targały mną jak zawieja śnieżna...Małe płatki śniegu opadły mi na ramiona.
Ogólny sens pisma zdziwił mnie. Bardziej niż bardzo. Elfy oczekiwały, że przybędę do ich górskiej siedziby i spotkam się z władcą. W wiadomości nie było zawarte jaki jest powód tego niespodziewanego zaproszenia. Rinfea zastanowiła się. Może mógłby być to pierwszy krok do zjednoczenia Wiedźm oraz innych przyjaznych im ludów z Elfami? Jednak podejrzewałam też podstęp...W końcu mogły chcieć zgładzić ostatnią Wiedźmę zanim ta odnajdzie swojego następcę. Sprzeczne uczucia targały mną jak zawieja śnieżna...Małe płatki śniegu opadły mi na ramiona.


