- Zawieź mnie nad morze - Emma patrzyła nieruchomo przed siebie.- Zawieź mnie tam, gdzie rodzi się świt i ciemnieje dzień.
John spojrzał na nią spod oka. Samochód wolno toczył się w stronę otwartej morskiej przestrzeni. Emma przymknęła powieki. Droga łagodnie zakręciła i Johan zacisnął dłoń na kierownicy dopasowując koła do drogi.
- Daj mi odrobinę szczęścia w marzeniach - dobiegł go szept. Czekał chwilę na ciąg dalszy, lecz szept nie powtórzył się. Emma siedziała z głową opartą o podgłowek. Oczy nadal miała zamknięte. Johan zerknął w prawo. Dom niedaleko plaży powoli zmieniał kształty dopasowując się do wzroku patrzącego. Już było widać komin i czerwony dach. Johan westchnął.
Obraz domu powiększał się wtłaczjąc go w fotel. Ile czasu tu już nie był? Wspomnienia napływały i odpływały.
Przez uchylone okno samochodu dobiegły dźwięki muzyki. Johan znów zerknął na dom. Koło komina stał przeraźliwie chudy, okryty przydługim frakiem, na którym łaty walczyły o lepsze miejsce z dziurami, wysoki mężczyzna.
John spojrzał na nią spod oka. Samochód wolno toczył się w stronę otwartej morskiej przestrzeni. Emma przymknęła powieki. Droga łagodnie zakręciła i Johan zacisnął dłoń na kierownicy dopasowując koła do drogi.
- Daj mi odrobinę szczęścia w marzeniach - dobiegł go szept. Czekał chwilę na ciąg dalszy, lecz szept nie powtórzył się. Emma siedziała z głową opartą o podgłowek. Oczy nadal miała zamknięte. Johan zerknął w prawo. Dom niedaleko plaży powoli zmieniał kształty dopasowując się do wzroku patrzącego. Już było widać komin i czerwony dach. Johan westchnął.
Obraz domu powiększał się wtłaczjąc go w fotel. Ile czasu tu już nie był? Wspomnienia napływały i odpływały.
Przez uchylone okno samochodu dobiegły dźwięki muzyki. Johan znów zerknął na dom. Koło komina stał przeraźliwie chudy, okryty przydługim frakiem, na którym łaty walczyły o lepsze miejsce z dziurami, wysoki mężczyzna.


