Nowa Nadzieja  zobacz opis świata »

Dopis 123: Zdrowie niewiast!...

« poprzedni dopis
 
- Zdrowie niewiast! – Wykrzyknął nagle Nerian podpitym głosem.

- Zdrowie! – Odpowiedział mu chór głosów, a zaraz ktoś zaczął smutną przyśpiewkę.

- Panno moja mnie czekała, panna moja młoda stała, na zachodzie biłem wrogów, rannym został… - Wolfgang uderzył śpiewaka w głowę swoją niedźwiedzią łapą.

- A milcz Gustaw, milcz! Bo znów zasmucisz!

- Mości Wolfgangu, a któż to wam płaci, komu miecze obiecaliście? Przecież po wojnie tylko chaos panował, nic innego? – Nerian przerwał kłótnie, która właśnie się zaczynała.

- Toż długa to historia i coraz bardziej znana. Po wojnie ludzie zaczęli wracać do swoich domów, najpierw stolica się odbudowywać zaczęła, toż i tacy śmiałkowie jak my wrócili. Jak to demońskie i anielskie łajdactwo się nie pokazuje, to wszystko idzie dobrze. Dowódcą imć Andrejew został. On pierwszy zebrał chłopaków i polować pojechał na te maszkary, co to jeszcze po lasach biegają.

- Taa, chłopy to są, jak się patrzy! – Wykrzyknął ktoś wznosząc toast.

- I tak to się zaczęło, niedawno. Nikt nam nie płaci, ale Strażników ludzie wdzięczni, zginać nie dają!

- Tak, po prawdzie, tóż niedawno to się zaczęło. – Zamyślił się ktoś nagle głośno.

- Ludzie spokoju szukają, próbują sobie życie na nowo układać. – Wolfgang napił się i zaśmiał – Ale starczy o tym, jak na zachód pojedziecie, to więcej takich kompaniji jak moja zobaczycie.



Kelia zanurzyła swoje ciało w wodzie i zamknęła oczy. Była zmęczona, tak bardzo zmęczona, zamknęła oczy i wsłuchała się w krzyki z dołu. Gdy kładła się, do nad wyraz porządnego łoża odgłosy z dołu stawały się coraz weselsze, ona jednak wiedziała, iż niedługo przyjdzie im kogoś zabić i obawiała się, że na jednej śmierci się nie skończy. Zasypiając słyszała piosenkę, którą wreszcie udało się skończyć niefortunnemu pijakowi, piosenka kończyła się chędożeniem pięknej i niewiernej niewiasty, Kelia uśmiechnęła się pod nosem i zapadła w niebyt. Złote monety przeszły z jednej ręki do drugiej, a Nerian z uśmiechem wrócił do ciepłego wnętrza, jego oczy były trochę bardziej rozbiegane i błyszczące niż na początku, a śmiech głośniejszy. Goniec siedział z Wolfgangiem i rozmawiał o sytuacji, jaka panuje w najbliższej okolicy. Na sali robiło się coraz bardziej sennie, a służka, która im przynosiła napoje znikła gdzieś i ku złości Wolfganga, który złościć długo raczej się nie potrafił, po piwo musieli chodzić sami. Goniec odnotował fakt, że Nerian przepadł mniej więcej w tym samym czasie, gdy dziewka. Niezbyt mu się to spodobało, tak jak i stan w którym ten kolorowy złodziej się znajdował. Nie rozumiał uporu Kelii w doborze drużyny. Goniec odwrócił się, gdy Wolfgang postawił obok piwo i krzyknął:

- Toć twemu przyjacielowi chyba za bardzo dziś nie służy, co ma służyć i służyć winno!

Goniec dostrzegł śmiejąca się służkę i wściekłego Neriana, który próbował wysuszyć oblane piwem spodnie. Cała „kompanija” wyła ze śmiechu, a kilku wznosiło toast za pechowego, niedoszłego kochanka.



Mała dziewczynka, o pięknym imieniu Anette śniła o Aniołach, zawsze o nich śniła, zawsze były przy niej. Ich piękne głosy, dotyk delikatnych dłoni. Kochała śnić o Aniołach.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 1

*Nikt nam nie płaci, ale Strażników ludzie wdzięczni, zgin[ą]ć nie dają!

*- Tak, po prawdzie, t[o]ż niedawno to się zaczęło.

*Ale starczy o tym, jak na zachód pojedziecie, to więcej takich kompaniji jak moja zobaczycie.

[***]

Kelia zanurzyła swoje ciało w wodzie i zamknęła oczy.

*Gdy kładła się[/,] do nad wyraz porządnego łoża[,] odgłosy z dołu stawały się coraz weselsze

*Kelia uśmiechnęła się pod nosem i zapadła w niebyt.

[***]

Złote monety przeszły z jednej ręki do drugiej

*który złościć [się] długo raczej [/się] nie potrafił

*Cała „kompanija” wyła ze śmiechu, a kilku wznosiło toast za pechowego, niedoszłego kochanka.

[***]

Mała dziewczynka, o pięknym imieniu Anette śniła o Aniołach, zawsze o nich śniła, zawsze były przy niej.





Ale urządziłaś Neriana :D

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.