Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 104: Zdzisław widząc , że kobiety zajęły...

« poprzedni dopis
 

gebilis 64

Od: 25.08.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 276,


***

Zdzisław widząc, że kobiety zajęły się przeglądaniem nowych nabytków Elżbiety i przewidując, że za moment nastąpi pokaz mody, zrezygnowany włączył telewizor.

- Kiedy wróci Daniel? Jakoś zatęskniłem za męskim towarzystwem...

Obie zachichotały.

- Tato, nie przesadzaj... Zobaczysz jak teraz twoja żona wypięknieje. A Daniel wróci dopiero wieczorem. - Justyna z Elżbietą zgarnęły torby i przeniosły się do sypialni.

Wieczorem, gdy Daniel wszedł do mieszkania, pierwszym jego obowiązkiem było pochwalenie nowej kreacji sylwestrowej matki. Gdy już należycie wymienił wszystkie pochwały na temat nowej sukni rzekł z tajemniczym uśmiechem:

-Ja też mam dla ciebie niespodziankę - z tymi słowami objął Justynę i pocałował ją w szyję. - wyobraź sobie, jutro jedziemy w Beskidy.

- Jak to w Beskidy? - Justyna szeroko otworzyła oczy. - O czym ty mówisz?

- Tak, jutro rano nas spakujesz. A gdy rodzice pojadą, my też ruszamy...Jutrzejszą noc spędzimy już w Krynicy - Zdrój... - Jeszcze raz ucałował Justynę, i mrugnął łobuzersko do ojca.

Następnego poranka dom przypominał pobojowisko. Elżbieta pakując swój bagaż, co chwila instruowała Justę, co ta ma zabrać w podróż z jej specjałów.

-Ja tego z powrotem nie będę tachać, a wam się przyda.

Około południa wszystko było gotowe i obie rodziny rozjechały się w dwóch różnych kierunkach.

Wieczorem Justyna i Daniel dotarli do "Cichej chaty", uroczego pensjonatu z wielkim ogrodem. Zmęczeni podróżą, wyładowali bagaż i od razu poszli do pokoju.

Rankiem zerwali się już o świcie. Świeże, czyste powietrze, cisza i wrażenia zbliżających się niespodzianek, nie pozwoliły na wylegiwanie się w łóżku.

To ja pobiegnę zamówić miejsce w dzisiejszym kuligu, a ty rozpakuj rzeczy. - Daniel od rana wykazywał wyśmienity humor. Niespodzianka udała się! Justa była zachwycona wyprawą.

W południe zgodnie poszli na rynek. Kilkoro młodych ludzi sadowiło gości w poszczególnych saniach, okrywając im nogi baranicą. Konie potrząsały głowami, dźwięczały janczary.

-Za pół godziny ruszmy – zawołał przewodnik. – Justyna przytuliła się do Daniela. Ich sanie powoli wymijały inne, do których pasażerowie dopiero się gramolili.

-Będziemy w przodzie - westchnęła radośnie.

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.