Manuel Folleno/Miłosne igraszki  zobacz opis świata »

Dopis 3:Zegarek pokazywał czas tak dokładnie...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


Zegarek pokazywał czas tak dokładnie, że mogła nawet uwierzyć w jego istnienie. Perfumy były jej potrzebne, lubi gdy parują jak wspomnienia. Otwarła szufladę, w której Stiv trzymał kota, powinien też tam gdzieś być koliber, ale go nie znalazła. Można by wysnuć wniosek, że nie powinno się trzymać kolibra z kotem w jednej szufladzie, lecz kota też tam nie było.
Zastanawiała się, czy to dobry pomysł, żeby iść na przyjęcie do Tamponów. Było bardzo gorąco, a całe popołudnie przeleżała na plaży. W powiewnej halce uwydatniającej brzuch. Niebo było jak wentylator, próbowało z niej zdmuchnąć nawet to, Stiv pompował materac i nie mógł jej pomóc.
Popołudnia zawsze się tak układały, wiedzieli o tym Tamponowie. Temperatura otoczenia nie była jedynym powodem że się zastanawiała nad spotkaniem, Tampon miał ośle uszy, a gdyby ich rodzinne stosunki ująć jednym słowem, trzeba by użyć słowa "bę". Przez całe lato zachowywali się tak, jakby się obawiali ucieczki zwierząt z cyrku. - Nawet najdrobniejsze nieporozumienie mogło by zamienić ich dom w proszek OR OR - pomyślała Julia otwierając na oścież okna.
Potężnie sztachnęła się tlenem, aż jej zafalowały włosy. Powietrze było rześkie, wiało od wschodu. Postanowiła, że po kolacji znowu weźmie prysznic. I strzeli sobie drinka ze szronem, wygrzebywanym łyżką z zamrażalnika. Może poczyta którąś z książek. O małpkach.
Na podłodze leżały jego trampki. Jako student miał prawo nosić takie trampki, Julia wzruszyła ramionami. Kompletnie nie interesowała się jego ćwiczeniami na trapezie, ostatnio mogła się skupić jedynie na uprawianiu winorośli, do czego zachęcał ją nawet mąż. Stiv nie był zazdrosny o kochanka, przedstawiła ich nawet sobie w dniu Świętego Walentego. Dlaczego wybrała właśnie ten dzień? Po prostu, akurat wtedy spotkali się w Berkley.
- Stiv Filipiński, Jaś Głęboki - podali sobie dłonie - nie sądziła że tak tolerancyjny jest jej mąż.
Kiedy znowu wybierał się do Berley, poprosiła go żeby wstąpił do klasztoru. Albo zajął się jakąś pracą - nie bardziej parszywą od tej, którą miał. Stiv postanowił przeżyć przygodę i choć był uczciwym człowiekiem, postanowił że zostanie kieszonkowcem.
Julia i ojciec Stiva nie potrafili się jednak w tej sprawie dogadać. Może dlatego że oboje pochodzili z Sacramento, a on wciąż czuł się Polakiem.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.