PRZECIEKI Z TEKI AMBASADORA JOHNA KAWY  zobacz opis świata »

Dopis 11:ZEN NOCY LETNIEJ Emma...

« poprzedni dopis
 

Love 83

Od: 14.02.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 23,

Dopisów: 213,


ZEN NOCY LETNIEJ


Emma rzuciła na łóżko torebkę i płaszcz. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego że dom który dzieli z mężem jest przykrywką dla wielu spraw o których wolałaby nie wiedzieć. Lecz opływała w luksusie i godziła się na ten stan. Z resztą, zbyt wiele czasu spędzała w podróży żeby się tym przejmować, ale akurat teraz chciała mieć spokój.
Czuła się czasem jak zabawka w posiadaniu zręcznego manipulatora. Chciała odpocząć.
Usnęła dopiero w nocy, u boku męża, skulona niczym embrion, w koszuli z koronkami przez które przenikała bladość doskonałego ciała. Przyśnił jej się mężczyzna z basenu, w jego niezwykłym spojrzeniu ujrzała coś czego prawdopodobnie jeszcze nie zaznała- wolność. Miało to jakiś luźny związek z nagością, ale chodziło o coś innego, o coś wzniosłego i mistycznego. A może tylko o seks?

Cezary udawał że czyta. Gdy Emma na dobre usnęła
odłożył książkę, wstał, wsunął kapcie a na poduszce położył kota. Wyszedł z dna lustra, pokonując odbicie, opuścił sypialnię i wydostał się na korytarz, zanurzając się w jego mroku.
Kroki swe skierował do kuchni, miał przeczucie że ktoś tam na niego czeka. Z nikim się nie umawiał ale to właśnie podpowiadał mu nos. Poruszał się miękko, znał rozkład domu na pamięć. Obserwował swój cień który tonął w gęstwinie nocy, nie mógł zrozumieć skąd wzięła się plama koloru, nieokreślona do końca, mglista jak duch.
Kiedy zapalił światło okazało się że to Sabina. Była zupełnie naga nie licząc rozchełstanej koszuli w kolorze nieba, którą pomylił z duchem.
- Jesteś- usłyszał jej natarczywy głos.
Podszedł zamaszystym krokiem jakby miał ochotę ją skarcić.
- Ty chyba nie rozumiesz znaczenia słowa nie?- stwierdził.
Jeśli jednak miało to zabrzmieć kategorycznie i przekonująco to powinien jej to powiedzieć chwilę wcześniej. Zanim ujrzał jej jędrne ciało i sterczące niczym para guzików sutki.
Sabina uniosła lekko brwi, nie musiała nic więcej mówić. Przypominała Nefretete odkrywając swoje prawdziwe, władcze oblicze. Wyciągnęła dłonie i objęła go za szyję. Nagle się okazało że jest od Cezara trochę wyższa, jak gdyby rozprysła się gdzieś jego aura wielkości.
- Chodź ze mną kotku miły, mamusia da ci jeść- ujęła go za dłoń i poprowadziła za sobą.
Pokiwał głową na znak całkowitej akceptacji, chwilę później Sabina czmychnęła na schody i zniknęła zamykając za sobą drzwi. Usłyszał jeszcze jej chichot i pomacał się po szyi, jakby wyczuwając obecność niewidzialnej smyczy pożądania.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

Noc zapowiada sie ciekawie, co będzie dalej?

Ponieważ jest to szkic, tutaj się można dopisać:-)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.