Mazbah  zobacz opis świata »

Dopis 40: Zimno...

« poprzedni dopis
 
- Zimno mi!

- Trzeba było pomyśleć o tym zawczasu! - Caev przesłał i tak już przemarzniętej Katii, chłodne spojrzenie. - Ciesz się, że Folsten odegrał twoją wolność od tamtego moczymordy. Co cię w ogóle napadło, aby grać w pokera?!

Katia opuściła głowę, nic nie odpowiadając. Przykryła się jedynie szczelniej płaszczem druida, próbując schronić się przed chłodem poranka.

- Heh, nie krzycz już tak na tę biedną dziewczynę, wycierpiała swoje. Choć w końcu taniec nago na stole, zawsze jest lepszy niż niewola u jakiegoś starego zboczeńca.

- Tak, dziękuję ci Folsten. Nie wiedziałam, że taki świetny z ciebie gracz...

- No, z pokerem mam do czynienia od przeszło stu dwudziestu lat. Ktoś, kto potrafi odpowiednio wykorzystać błogosławieństwo Kalliny oraz ma szerokie rękawy, praktycznie nie może przegrać.

- A czy to zgodne z waszym kodeksem jest?

- A coś ty się nagle taki przepisowy zrobił?! Druid też czasem chce się trochę zabawić! Myślisz, że przesiadywanie całymi dniami po lasach i gadanie do tych durnych zwierząt, takie ciekawe jest?! Kur... nerwica mnie bierze, gdy po raz setny muszę wysłuchiwać zrzędzenia tego tępego łosia, że nażarł się za dużo zielska i nie może się teraz wysrać! Najchętniej kopnąłbym go w jego tłusty zad!

- Dobrze, dobrze. - Białowłosy uśmiechnął się złośliwie. - Wszyscy doskonale wiemy, że jesteście przyjaciółmi przyrody i kochacie każde stworzenie...

- Więc jesteśmy całkowicie spłukani... - zmieniła temat Katia.

- Niekoniecznie. - Na twarzy wojownika pojawił się grymas, z założenia mający wyrażać tryumf, w rzeczywistości jednak, sprawiał wrażenie jakby Caev miał właśnie złośliwe zaparcie, zupełnie niczym „ulubiony” łoś Folstena.

Ku zdziwieniu współtowarzyszy, Białowłosy włożył rękę do swych spodni, a po chwili wyciągnął z nich garść złotych monet.

- Tylko głupiec obnosi się z sakiewką pełną monet w mieście grzechu. W tym oto skarbcu, tuż obok moich klejnotów, są one przynajmniej bezpieczne. Wygrałem to złoto w uczciwej walce, a ta garść to nie wszystko! - Białowłosy uśmiechnął się na myśl, jaką minę będzie musiała mieć Vanilia, gdy odkryje, że ukradła mu sakwę pełną kamieni.

- Chodźmy zatem na zakupy! W tym płaszczu mi nie do twarzy. A poza tym strasznie mi zimno w stopy!

- Trochę mikstur i ziół, też nie zaszkodziłoby w naszej podróży... - dodał niepewnie druid.

- Dobrze, zakupmy, co potrzeba i opuśćmy wreszcie to cholerne miasto...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

Znów przekroczyłem nieco limt... Lecz już o połowę znaków mniej niż ostatnio. Postaram się, aby w przyszlości owa nadwyżka w moich wpisach nie wynosiła więcej niż 500... A tak po za tym, to pozdrowienia dla szanownej loży moderatorów, a w szczegolności dla asiuli, która nad naszym "Mazbahem" objęła patronat... :)

*[- ]A coś ty się nagle taki przepisowy zrobił?!

*-[ ]Więc jesteśmy całkowicie spłukani...

*A po[/ ]za tym

*Dobrze, zakupmy, co potrzeba i opuś[ć]my wreszcie to cholerne miasto... / Dobrze, zakup[i]my, co potrzeba i opuścimy wreszcie to cholerne miasto...



Dziękuję. Również pozdrawiam :)

Co my bysmy zrobili bez naszej Asiuli? ;)

Dobry wpis :)

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.