Krótka historia  zobacz opis świata »

Dopis 47:Złe dobro Szef...

« poprzedni dopis
 

Cassie 64

Od: 11.01.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 3,

Dopisów: 181,


Złe dobro





Szef siedział na skórzanym fotelu, odwróconym w stronę okna. Z ostatniego piętra wieżowca miał idealną pozycję do obserwacji ludzi. Zabieganych, maleńkich mrówek. Miał na imię Bóg i był sędzią Najwyższym we wszechświecie. W wolnych chwilach bawił się losami wszystkich ludzi. Decydował, często za sprawą podświadomości, o sprawach najważniejszych. Miłości, przyjaźni. Gdy znudził się czyjąś historią, po prostu ją kończył.

Usłyszał czyjeś kroki. W mgnieniu oka obrócił fotel, spoglądając na przybysza z ironicznym uśmiechem. Przyszedł jego Stały gość. Inteligent, buntownik z wyboru. Był pierwszym dzieckiem Boga, jego nieodrodną częścią. Gdyby Bóg był śmiertelny, przejąłby po nim schedę. Niestety tak nie było. Dlatego go znienawidził i postanowił stworzyć własne, odrębne królestwo. Królestwo zła.

- Witaj Szatanie, rozgość się – powiedział Bóg.

Był zadowolony z wizyty. Nudziło mu się, wbrew swojej naturze, niemiłosiernie. Od dawna miał ochotę na podjęcie się jakiegoś zakładu z Szatanem. Od czasów Hioba, Fausta i innych zapomnianych śmiertelników minęło już trochę czasu. Miał ochotę na lekką rozrywkę o Czyjąś duszę. Szatan uśmiechnął się lekko.

- Miło cię widzieć... – zawahał się – Szefie. Ostatnio w moich kręgach same nudy. Trochę zbyt pochopnie osadzasz ludzi, przysyłając do mnie nawet dobrych ludzi. Na przykład ta parka, Jacek i Agnieszka. Kojarzysz ich, prawda? Przedwczoraj zginęli w wypadku. Nie znalazłem w nich grzechu.

- Nie mieli ślubu – odparł hardo Bóg, powołując się na trzeci grzech z Siedmiu głównych: nieczystość.

- Jesteś okrutny – zaśmiał się gość, zapalając taniego z papierosa.

- Tak samo jak ty. Namawiasz ludzi do czynienia zła, skazując ich tym samym na potępienie.

- Bzdura. Ja tylko przedstawiam im alternatywne rozwiązania. Otwieram im oczy na różnorodne aspekty. To, że wybierają – w cudzysłowie – zło, zależy tylko od nich. Nie ode mnie...

- Co byś powiedział w takim razie na mały zakładzik – przerwał monolog Szatana zniecierpliwiony Bóg.



Była wczesna noc. Bogumiła wracała od koleżanki, z którą przygotowywała pracę plastyczną na konkurs „pro life”, promujący działania antyaborcyjne. Dziewczyna udzielała się także w kole parafialnym. Była grzeczną dziewczynką. Nie paliła, nie piła, nie włóczyła się po imprezach. Rodzice cieszyli się z tego powodu, a Bogusia była zadowolona, że nie sprawiła im nigdy zawodu.



- Proponuję ją – powiedział Szatan, oblizując wargi.

- W takim razie przegrałeś – zaśmiał się Bóg z satysfakcją. – Nie zdołasz przekonać jej za żadne skarby do grzechu.

- Zobaczymy.



Mimo późnej pory wciąż było gorąco. Lipcowe, duszne powietrze przepowiadało, że niedługo rozpęta się burza. Bogusia wygrzebała z kieszeni dżinsów kilka drobnych monet i skręciła do pobliskiego sklepu. Stanęła w kolejce za trzema młodymi mężczyznami. Wychodząc zmierzyli ją wzrokiem. Była piękna, choć nieświadoma swojej urody. Przez cienki materiał błękitnej koszulki przebijały niewielkie piersi. Jeden powiedział coś drugiemu, a nastolatka spłonęła rumieńcem zakłopotania. Kupiła tylko butelkę wody mineralnej.



Mężczyźni postanowili poczekać na Bogumiłę. Nie wiedzieli, że ich erotyczna fascynacja Bogumiłą wynikała z gry, prowadzonej przez Boga i Szatana. Zaprowadzili dziewczynę w ciemny zaułek, nie zwracając uwagi na jej protesty. Dwóch z nich zdarło z niej ubrania. Próbowała się bronić, chociaż nie miała większych szans. Jeden z nich włożył jej do ust brudną chusteczkę higieniczną. Próbowała ją wypluć, ale bezskutecznie. Mężczyzna uderzył dziewczynę z pięści w twarz. Gdy została pozbawiona przytomności zgwałcili ją. Po kolei. Dziewczyna była całkowicie bezradna.



- Muszę przyznać, że miałeś niewybredny pomysł. Jednak gwałt nie był jej winą. Wiara we mnie pomoże jej się podźwignąć – powiedział Bóg matowym głosem.

- Możliwe – przytaknął Szatan. – Ale co powiesz na to.

Nim Bóg zdążył zareagować, zaznaczył w folderze dotyczącym Bogumiły adnotację o poczęciu dziecka.

- Zabawnie będzie, jeśli ta dziewczynka zabije własne dziecko, prawda?

- Nie zrobisz tego? – powiedział Bóg, patrząc mu w oczy.



Trzy miesiące później



Bogumiła spojrzała niepewnie na wynik testu ciążowego. Przez ostatnie tygodnie czuła się niedobrze, wszystko ją mdliło; dlatego postanowiła rozwiać wszystkie, dręczące ją wątpliwości. Kiedy zobaczyła dwie kreski, zrozumiała.Najpierw zaczęła płakać. Bała się powiedzieć o tym komukolwiek. „Rodzice mnie zabiją, jak się dowiedzą” pomyślała z przestrachem. Spojrzała w stronę nieba, które nagle wydało jej puste. „A gdyby tak... Nie, nie wiem, czy bym potrafiła”. Dziewczyna biła się z myślami.



- Ciekawe, co postanowi? – spytał cicho Szatan.

- Nie wiem – powiedział Bóg. – Mam wrażenie, że ten zakład wymknął się spod kontroli. Urodzenie tego dziecka skończy się dla niej śmiercią. Dobro jest złem, a zło jest dobrem.

- Przejmujesz się jej losem? – spytał zaskoczony Szatan. – Przecież sam mawiałeś, że ludzie nie mają dla ciebie większego znaczenia.

Bóg wzruszył ramionami. Los nieszczęśnicy obchodził go. Bał się o jej zdrowie, a nawet życie. Po chwili jednak w gabinecie rozległ się dźwięk gongu. Za moment miała rozpocząć się kolejna rozprawa...

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Popiół jedynie


Jeśli swoim wpisem uraziłam czyjeś uczucia religijne, przepraszam.


Wręcz przeciwnie, daję plusa za samo poruszenie trudnego tematu, no i za bardzo dobre nawiązanie do tytułu - "Złe dobro". Ciężko o lepszy przykład.


To opowiadanie wstrząsnęło mną bardzo... W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest kapitalne! Świetnie podeszłaś do tego tematu - jestem zachwycona.

Milo mi:)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.