Czy warto kochać?  zobacz opis świata »

Dopis 110: Zmęczeni...

« poprzedni dopis
 

tygrysek74 113

Od: 03.05.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 12,

Dopisów: 287,


***



Zmęczeni opadli na przygotowane wcześniej prowizoryczne posłanie. Położyła głowę na jego klatce piersiowej i delikatnie drapiąc jego brzuch powiedziała:

- Jeszcze nigdy nikt mnie tak nie kochał jak ty.

Mężczyzna uśmiechnął się łagodnie.

- Być może to, co teraz powiem, cię przerazi – zaczął mówić, powoli dobierając słowa – ale chcę byś wiedziała Justyno, że chcę być z tobą. Moje życie bez ciebie jest nic nie warte. To właśnie ty nadajesz mu sens. Dzięki tobie stanąłem na nogi. Chcę kochać i być kochanym.

- Wiem o tym Krzysiu – położyła dłoń na jego ustach – pozwól mi się z tym wszystkim oswoić. Bardzo chcę tego co ty, ale muszę znaleźć rozwiązanie sama, a to nie będzie takie proste – zamyśliła się wtulając się w jego ramiona.

- Powinniśmy już iść – powiedziała po chwili.

- Chodźmy więc do mnie – powiedział Krzysztof.

- Nie, kochany – zaoponowała – nie mogę, jeszcze nie teraz.

- Rozumiem cię – pomógł jej wstać i zaczęli się ubierać – obiecaj mi jedno.

- Tak?

- Gdyby coś złego się działo to natychmiast do mnie dzwoń. Masz mój numer?

- Miesiąc temu skradziono mi telefon. Miałam kupić coś w międzyczasie, ale nie znalazłam wolnej chwili – spuściła głowę.

- To nic – przytulił ją - zaraz dam ci wizytówkę. Teraz wiem, dlaczego moje wiadomości do ciebie nie docierały.

- Pisałeś do mnie?

- Owszem. Zawsze gdy miałem totalną niechęć do życia, przywoływałem do siebie twój obraz i twoje słowa. Dzięki temu nie zwariowałem – uśmiechnął się.

- Przepraszam Krzysiu. Myślałam, że mnie nienawidzisz.

- Nie przepraszaj. To, co było, już nie wróci i nie mówmy o tym. Zastanówmy się nad tym, co jest i co ma być.

- Będę o tym myślała kochany – pocałowała go namiętnie na pożegnanie – a teraz, muszę już naprawdę iść.

- Pamiętaj proszę, że będę na ciebie czekał – to mówiąc podał jej swoją wizytówkę i pocałował raz jeszcze.

Szedł w stronę domu Sylwii, pijany ze szczęścia, rozkosznie zmęczony i rozkojarzony. Ten nowy rok zaczął się lepiej, niż mógł to sobie wyobrazić. Przystanął obracając się za siebie. Justyny już nie było. Powoli zaczynał żałować, że pozwolił jej odejść. „Nie chcę cię stracić Justyno” - przemknęło mu przez myśl. Odwrócił się powoli i z głową pełną myśli i różnych złych przeczuć, ruszył dalej…

 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 3

{niekonsekwentne użycie łączników i pauz w całym tekście}
 
* Położyła głowę na jego klatce piersiowej i delikatnie drapiąc jego brzuch powiedziała
 
* Być może to, co teraz powiem [,] cię przerazi
 
* zaczął mówić [,] powoli dobierając słowa
 
lub
 
zaczął mówić powoli [,] dobierając słowa
 
* chcę [,] byś wiedziała Justyno, że chcę być z tobą
 
* To właśnie ty nadajesz [/je]mu sens
 
* Nie [,] kochany
 
* Nie miałam czasu kupić c[zeg]oś
 
* między[]czasie
 
* Zawsze [/,] gdy miałem totalną niechęć do życia
 
* To [,] co było [,] już nie wróci [,] i nie mówmy o tym
 
* Zastanówmy się nad tym [,] co jest i co ma być
 
* to mówiąc [,] podał jej swoją wizytówkę
 
* niż mógł to sobie to wyobrazić
 
* [/–] „Nie chcę cię stracić Justyno” – przemknęło mu przez myśl.


omg :) Aż tyle tego, że nie wiem czy się połapię :)))


Postaram się poprawić ^_-


Poprawione ;)


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.