Sparti  zobacz opis świata »

Dopis 3:Zmierzch plótł swymi nićmi nieboskłon tak...

« poprzedni dopis
 

susie9 77

Od: 09.06.2010,aktywny: dawno temu

Tekstów: 6,

Dopisów: 108,


Zmierzch plótł swymi nićmi nieboskłon tak piękny, granatowy i szarawy, wplatając od czasu do czasu nić srebrną i wyszywając gwiazdy jak błyszczące plamy.
Ten las był jak ciemnozielona jaskinia, z której nie ma wyjścia. Gdy doktor Józef zatrzymał starego volkswagena na małym leśnym parkingu, Sparti wyjrzał ostrożnie na zewnątrz.
- Ciemno się robi - oświadczył.
- Wiem - doktor otworzył drzwi i wysiadł. - Ostatnio byłem tu chyba dwa lata temu.
- Tak rzadko odwiedzasz grób mojej matki?! Która... Która... - Sparti był oburzony. Popatrzył na ojca jak na chorego psychicznie i pod wpływem nagłego impulsu wbiegł w leśną gęstwinę.

* * *

Zatrzymał się dopiero w małym wąwozie.
- Dlaczego... - wyszeptał, a łzy cisnęły mu się do oczu. Sparti ukrył twarz w dłoniach i przez chwilę szlochał, samotny i nieszczęśliwy.
- Dzień dobry - usłyszał chrapliwy głos tuż nad uchem. Najpierw podskoczył, ale nie minęła chwila i już się opanował.
- Witaj, Bardzo Mądry Wilku - odparł z westchnieniem.
- Jak tam? Wszystko w porządku? - dopytywał się Wilk.
- Nie! - wykrzyknął Sparti. - Wszystko się wali. Całe moje życie. Pogubiłem się już.
- Och, Sparti, wcale tak nie jest, doprawdy. Znam dużo osób, które są w gorszej sytuacji niż ty.
To nieprawda - pomyślał Sparti. - On kłamie.
- Wilku! - zawołał chłopak. - Powiedz, skoroś taki mądry. Czy tam, gdzie trąbią anioły, znajdę drogę do mojej matki?
Bardzo Mądry Wilk musiał się chwilę zastanowić.
- Nie, chłopcze. Drogę do niej odnajdziesz tutaj.
- Tutaj, czyli...? - zapytał Sparti, ale Wilk rozpłynął się w powietrzu.

* * *

Zrozpaczony doktor Józef wyglądał Spartiego. Czekał przy swoim samochodzie - w cichości ducha miał nadzieję, że syn wróci po pewnym czasie, wsiądzie do samochodu i pogodzi się z nim.
Ale Sparti nie wracał. Mijały godziny.
Doktor był zniesmaczony, ponieważ mrok panował wszędzie wokół, nieopodal właśnie zaszczekał pies, a on siedział na masce starego volkswagena i nie mógł nic zrobić.
Czuł się bezradny.
Tak bezradny, jak nigdy dotąd. Miał dwunastoletniego syna, który nie chciał go słuchać, był przekonany o jego okrucieństwie i braku uczuć. Syna, który tak naprawdę nie był jego synem, ale którego doktor Józef traktował w szczególny sposób.
Wiedział, że dodaje do całej sytuacji niepotrzebnego dramatyzmu. Dramatyzmu, który budził w nim obrzydzenie, ale też czarną rozpacz.
Doktor nie wytrzymał. Wstał i energicznie ruszył w stronę lasu, jednakże w tym momencie ktoś silnie uderzył go w skroń i doktor bezsilnie osunął się na ziemię.

* * *

Sparti spędził w wąwozie jeszcze dwie godziny. Tyle czekał na pojawienie się Bardzo Mądrego Wilka.
Ten przybył - jak zwykle zresztą - niespodziewanie. Był niezadowolony.
- A ty jeszcze tu! - orzekł z niesmakiem. - Wskazałem ci drogę, nędzniku.
Sparti zirytował się nieco.
- Nie jestem nędznikiem, okay? - rzucił. - A ty dajesz niejasne i bezsensowne odpowiedzi. Opanuj się! I nie znikaj, kiedy najbardziej cię potrzebuję!
- Potrzebujesz gadającego wilka? - zdumiało się zwierzę. - Zaiste.
Sparti nie wytrzymał.
- Dziękuję! - wrzasnął w stronę Wilka. - I do widzenia.
- Hej, poczekaj - Wilk nieco się stropił. - Zaprowadzę cię do matki.
Chłopak zatrzymał się.
- Chodźmy - wyszeptał tylko. Nie potrafił się zdobyć na nic innego. Wiedział, że i tak nie odejdzie bez słowa.
Szli w milczeniu. w pewnym momencie Sparti usłyszał muzykę. Po chwili rozpoznał piosenkę ,,Dreams" zespołu The Cranberries.
Wówczas się opamiętał.
- Skąd tu muzyka? - zapytał Wilka.
- A czy to ważne? - odparł Bardzo Mądry Wilk. - Tutaj wszystko może się zdarzyć. A piękno pojawia się raczej niespodziewanie.
 
« 1 2 3
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 2

oooooj jezu, przeczytałam pierwsze zdanie i przeszła mi ochota na dalsze czytanie... za dużo urozmaiceń, za bardzo chcesz przekazać coś łatwego fajnymi słowami. klapa!

Jaka klapa???!!!

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.