Romans ze złem  zobacz opis świata »

Dopis 19:Zmrużyła oczy i przybliżyła się do ekranu...

« poprzedni dopis
 

Perfekcyjna 59

Od: 04.02.2009,aktywny: dawno temu

Tekstów: 13,

Dopisów: 328,


Zmrużyła oczy i przybliżyła się do ekranu. Przewinęła stronę, potem z coraz bardziej bijącym sercem, kliknęła na drugą... Nie było takiego muzeum! Wyświetliła się strona Muzeum Powstania Listopadowego, Muzeum Ludowego, Muzeum Wynalazków, ale Muzeum Figur Woskowych nie było. Każda instytucja miała swoją stronę. Musiała mieć. Dlaczego więc TO muzeum nie miało? Może źle wpisałam adres?, pomyślała Sylwia i nieco uspokojona wstała, by poszukać ulotki, którą zabrała Lenie. Gdy znalazła ją w szufladzie pod biurkiem, uważniej przyjrzała się papierkowi.

"Muzeum Figur Woskowych. Ul. Mariacka. Godziny otwarcia: Od rana do rana. Dzień po dniu. Telefon kontaktowy: 945 33 65" A pod spodem zdjęcie przerażającej figury staruszka bez oczu, którego łamią na kole. Wszystko na czarnym tle.

Sylwia poczuła, że kolacja, którą zjadła z Rafałem, podchodzi jej do gardła. Ta ulotka była co najmniej straszna. Sylwia sięgnęła po komórkę i wystukała odpowiednie cyfry. Usłyszała kobiecy głos: "Nie ma takiego numeru". Usiadła powoli na łóżku, wbiła nieprzytomne spojrzenie w ciemne niebo za oknem i zorientowała się, że drży.



***



Lena otworzyła gwałtownie oczy. W pierwszej chwili nie wiedziała gdzie jest. Miała mokrą pościel... Jestem w muzeum, pomyślała przerażona i prędko usiadła. Wtedy coś szarpnęło ją za rękę i wylało się na nią coś bordowego, niemal czarnego, ciepłego... Krew.

Dziewczyna wrzasnęła z całej siły.



***



Pielęgniarka czytała kobiece czasopismo, popijając mocną kawę, żeby odpędzić sen. Właśnie przeglądała artykuł o tym jak uszczęśliwić partnera i zainteresowała się. Czytanie tekstu przerwał jej stłumiony krzyk, dochodzący z sali na końcu korytarza.

Lena, przemknęło jej przez głowę. Odstawiła kubek z kawą i wstała. Pobiegła korytarzem, wpadła do sali i zapaliła światło. Zastała widok straszny. Dziewczyna siedziała w pościeli, zalana łzami. Jej ręce i biała kołdra splamione były ogromnymi plamami z krwi. Kroplówka spadła na ziemię.

- Dziecko, co się stało? - zapytała troskliwie pielęgniarka i podeszła do Leny.

- Myślałam, że jestem w muzeum - zaszlochała dziewczyna i schowała twarz w dłoniach.

Kobieta odsunęła kołdrę.

- Popuściłaś - mruknęła pod nosem i westchnęła. Z tą pacjentką jest coraz gorzej, pomyślała w duchu i zabrała się do sprzątania.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Nie przegięłaś trochę z tym mrokiem? Numer kontaktowy 666? :P Ja myślałam raczej, żeby to było coś normalnego, ale zaledwie z nutką czegoś niepokojącego... A nie tak kawa na ławę :D


 


I biedna Lena ;p


O to mi chodzi... Tam mają pracować jacyś popaprańcy. No, ale mogę zmienić, że tylko nie ma takiego numeru :D


Zmieniam!


PS. Dopiszesz się?


Lepiej?


Tak, dużo mniej mhrocznie, a dużo bardziej realistycznie i jakoś tak niepokojąco ;]


 


Dopisze, ale teraz tworzę do Łowców, więc pewnie wieczorem jakoś :) Ale wkrótce na pewno ;p


Fajnie ; )


Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.