Klub anonimowych... dziwaków  zobacz opis świata »

Dopis 29: Znaleźć chętnego faceta albo...

« poprzedni dopis
 

Pudelko 438

Od: 12.01.2008,aktywny: dawno temu

Tekstów: 32,

Dopisów: 1265,


***

Znaleźć chętnego faceta albo kobietę na seks nie jest trudno. Wystarczy wypatrzeć ofiarę, a potem subtelnie zaatakować. Mam w tym wprawę szczerze mówiąc. Już tyle lat poluję na zaspokojenie seksualne, że jestem pewnego rodzaju mistrzynią w dziedzinie rozpoznawiania potencjalnych dawców rozkoszy. Siedziałam w poczekalni u ginekologa i uważnie przyglądałam się kobietom, które również czekały na swoją wizytę. Dwie były w ciąży, trzecia miała z dwieście lat, pewnie po jakieś smarowidło do cipska przyszła, żeby było jej wilgotniej. Moją uwagę przyciągnęła niska, pulchna, ruda dziewczynka w kącie. Siedziała wyprostowana, powieki zasłaniały gałki oczne, a usta były ułożone w podkówkę. Postanowiłam podejść i porozmawiać z młodym mięskiem, ale w momencie kiedy wstałam z krzesła i nadałam moim piersiom idealny kształt w przyciasnej bluzce zostałam wezwana do gabinetu lekarskiego. Zastukałam obcasami na wieśniackiej, zielonej posadzce i weszłam do sali numer sześć. Nie wiem dlaczego, ale od razu skojarzyło mi się z pozycją sześćdziesiąt dziewięć. Usiłowałam sobie przypomnieć kiedy ostatnio kochałam się w takiej pozycji, ale nie mogłam znaleźć żadnego wspomnienia.

- Dzień dobry Nadio. - To powiedział Łysa Pała, który był moim ginekologiem, od bardzo, bardzo dawna.

- Dzień dobry, dzień dobry.

- Cóż cię do mnie sprowadza?

- Niech pomyślę... Ból zęba - powiedziałam kąśliwie, bo do ginekologa chodzi się właśnie po to. Łysa Pała uśmiechnął się ukazując białe zęby w protezie. - Na przegląd przyszłam i po piguły.

Skinął ręką, usiadłam na fotelu i zaczął mi grzebać, wzdychać i mruczeć coś do siebie. Gapiłam się w sufit czując, że dzisiaj muszę koniecznie przespać się z jakąś dziewczyną.

Przepisał mi jakieś biguły i pożegnał, dla niego byłam spaloną cipą, bo nie chciałam się przy pierwszej wizycie z nim kochać. I nadal nie chcę, to ciało starcze... Fuj! Z receptą w garści ruszyłam do poradni, aby zapisać się na terapię. Znów.
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 0

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.