ELIKSIR MŁODOŚCI  zobacz opis świata »

Dopis 8:Zniechęcony John odłożył na...

« poprzedni dopis
 

gebilis 64

Od: 25.08.2007,aktywny: dawno temu

Tekstów: 7,

Dopisów: 276,


Zniechęcony John odłożył na biurko zakurzone papiery. Nie, to nie jest dobry dzień na tworzenie wizji o nieznanym człowieku. Nic się nie stanie, gdy zajrzy do tych akt później i na spokojnie zapozna się z wycinkami. Bob Fareel może trochę poczekać.
Wstał wolno, przeciągnął się.
Za dużym, przeszklonym oknem rozciągała się panorama miasta. Dachy domów tworzyły barwną mozaikę czerwieni przetykaną szarością. John zamyślił się. Tam pod tymi dachami kryją się ludzkie namiętności. Gniew, miłość, nienawiść i zniechęcenie to wszystko zamknięte w czterech ścianach. Odwrócił wzrok i ponownie siadł za biurkiem. „I co ja tu dziś robię? Po co tu siedzę i zastanawiam się nad nieistotnymi sprawami? Przecież oni poradzą sobie spokojnie beze mnie… Nie ma ludzi nie zastąpionych…” Coraz częściej napływały go niespokojne myśli: po co to wszystko?
Powoli wstał i zbliżył się do okna. Zatopił wzrok w panoramę. Dziś dobry dzień na malowanie.
John był młodym człowiekiem o wybujałej wyobraźni. Jego sylwetka odbijała się w szklanej tafli okna. Postawny, ciemne włosy opadały mu niefrasobliwie na oczy. Ucieleśnienie spokoju i rozwagi. Przymknął powieki. W wyobraźni powoli zaczął wyłaniać mu się obraz. Szary obłok powoli rozmywał się, poszerzał aż przybrał kształt masywnego, umięśnionego ciała. John domlował mu niewidzialnym pędzlem cztery krótkie ale silne nogi i zawahał się chwilę, potem podkreślił szarość czarnym maźnieciem - ozdobił nogi kopytami. Głowę wykończył szerokimi, czarnymi rogami i oto z niebytu wyłonił się przepiekny, dorodny, świadomy swej siły witalnej byk.
John uśmiechnął się sam do siebie. Ten dzień zapowiada się ciekawie...
 
Oceń dopis: |
 

Komentarze: 5

Dopisałam troszeczkę, bo skoro muszę czekać na ciebie - i na inspirację w temacie, to czekam...

To ja też się dopiszę troszkę na zachętę...
- Oh John
- Oh Gebi
- Tak się stęskniłam za tobą
- Oh Gebi
- Jesteś moją jedyną inspiracją
- Oh John, kochany mój
- Oh Gebi
- Czekałam
- Gebi, muszę ci coś powiedzieć
- Ale co kochany mój?
- Czarny to nie jest kolor
- Jak to?
- Po prostu, jako wibracja nie istnieje, jest głębokim pochłaniaczem i dlatego go nie używam
- Rozumiem, kochany już nigdy nie wspomnę o nim przy kolacji
- Ale to nie wszystko
- Co jeszcze kochany mój
- Nie używam też szarości
- Jakoś się bez niej obejdziemy, chcę wiedzieć wszystko, jakiego koloru jeszcze nie używasz?
- Twoje pytania są tendencyjne, właśnie przemyciłaś sugestię że czarny jest jednak kolorem, a nie jest
- Przepraszam kochanie, to dlatego że tak bardzo pragnę być blisko ciebie i dlatego głupieję
- Żeby mi to było ostatni raz!
- Spokojnie kochanie, kupię ci materiałów do malowania na dwieście lat
- Tak mi mów...


No to ja ci odpowiem: czarny jest kolorem konserwatywnym i doskonale współgra z niemal każdą barwą. Czerń można nazwać "niezrozumianym kolorem", gdyż niemal w każdej kulturze ma inne, często odległe znaczenie.
W Chinach to kolor małych chłopców i szczęścia, w kulturze Indian - kolor życia, kojarzy się go z ziemią i jej rolą dla człowieka, zaś w kulturze amerykańskiej i europejskiej ma niezliczoną ilość znaczeń, na czele ze śmiercią.
Szarość ma tyle odcieni ile zapragniesz, szukając mnie na nieboskłonie. Czemu więc mój miły użyłam tych barw w Johna śnie?


Chcesz ciągnąć nutkę nostalgii z kłębka nieba (wychodzi słońce)

OK. jak już mnie słoneczko oświeci dopiszę dalszy ciąg,... tak nie za długo...

Aby móc dodać komentarz musisz być zalogowany.