Znowu śniła. Ale to nie był zły sen. To nie był do końca sen. To wizja. Znowu wzgórze, znowu ten chłopak. Tak podobny do kogoś, a jednak coś nie pasuje. Znowu przemawia. Mówi coś ogromnie ważnego, dla żołnierzy, dla niego, dla niej. Dla niej? Tak. Hex jest pewna, że jego słowa są ważne przede wszystkim dla niej. Podchodzi bliżej, aby lepiej słyszeć.
- Przyjaciele - zaczął - nadszedł czas, na ostateczną bitwę. Postawiono przeciwko nam najgorszych ludzi, najniebezpieczniejsze stwory, próbowano nas nawet zabić w nocy, we śnie. Ale przeżyliśmy. Nie było łatwo, ale przeżyliśmy. Teraz, kiedy zwróciliśmy na siebie uwagę tego, z czym zaczęliśmy walkę. Zło się uwalnia, i wysyła do nas swoje sługi. Następna bitwa może być naszą ostatnią. Dlatego teraz proszę, abyście się zastanowili, i zdecydowali sami, kto zostaje na ten ostatni bój - powiedział, i zamilkł na dłuższą chwilę. Chwilę, podczas której nikt się nie odezwał. Nawet wiatr przerwał swe harce.
- Ten kto chce odejść, zna drogę. Musi to zrobić teraz, póki jeszcze jest czas - podjął. - Ja zostaję do końca. Obiecałem sobie, że nie dopuszczę, by osobie, na której mi zależy stała się krzywda, a to - wskazał mieczem na obóz wrogiej armii - chcę ją zgładzić. Będę walczył do końca, dopóki będę w stanie utrzymać miecz w dłoniach, będę zabijał moich wrogów. Ale wy macie wybór. Możecie odejść. Ale pytam was teraz, póki świeci słońce - powiedział, po czym krzyknął - IDZIECIE ZE MNĄ?!
Odpowiedział mu hałas okrzyku tysięcy gardeł, i tysięcy wyciąganych mieczy. Nikt się nie wycofał. Hex się uśmiechnęła. Wszyscy pójdą za nim, i będą walczyć do końca. Oni mają nadzieję na pokonanie zła, i nie boją się ani Jego, ani śmierci.
W tym momencie wizja prysła, a ona się obudziła.
- Przyjaciele - zaczął - nadszedł czas, na ostateczną bitwę. Postawiono przeciwko nam najgorszych ludzi, najniebezpieczniejsze stwory, próbowano nas nawet zabić w nocy, we śnie. Ale przeżyliśmy. Nie było łatwo, ale przeżyliśmy. Teraz, kiedy zwróciliśmy na siebie uwagę tego, z czym zaczęliśmy walkę. Zło się uwalnia, i wysyła do nas swoje sługi. Następna bitwa może być naszą ostatnią. Dlatego teraz proszę, abyście się zastanowili, i zdecydowali sami, kto zostaje na ten ostatni bój - powiedział, i zamilkł na dłuższą chwilę. Chwilę, podczas której nikt się nie odezwał. Nawet wiatr przerwał swe harce.
- Ten kto chce odejść, zna drogę. Musi to zrobić teraz, póki jeszcze jest czas - podjął. - Ja zostaję do końca. Obiecałem sobie, że nie dopuszczę, by osobie, na której mi zależy stała się krzywda, a to - wskazał mieczem na obóz wrogiej armii - chcę ją zgładzić. Będę walczył do końca, dopóki będę w stanie utrzymać miecz w dłoniach, będę zabijał moich wrogów. Ale wy macie wybór. Możecie odejść. Ale pytam was teraz, póki świeci słońce - powiedział, po czym krzyknął - IDZIECIE ZE MNĄ?!
Odpowiedział mu hałas okrzyku tysięcy gardeł, i tysięcy wyciąganych mieczy. Nikt się nie wycofał. Hex się uśmiechnęła. Wszyscy pójdą za nim, i będą walczyć do końca. Oni mają nadzieję na pokonanie zła, i nie boją się ani Jego, ani śmierci.
W tym momencie wizja prysła, a ona się obudziła.


